• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Upadł kolejarski etos
#31
Mariusz W. napisał(a):
psim napisał(a):Swoją drogą, jak upadł, to może by go ktoś podniósł?... Nie?
W obecnym ustroju społeczno-gospodarczym to niemożliwe.

To owińmy się w koce i pełzajmy na cmentarz.

Rozumiem że w związku z powyższym, wszelkie oddolne próby poprawy jakości i ogólnej sytuacji na kolei, czyli zwykłą, rzetelną robotę, uważasz za działania bezsensowne, przynajmniej póki nie wróci formalnie komuna. Well... powodzenia...

To już rozumiem, dlaczego jak ostatnio w Katowicach zepsuł się lok interREGIO Piast, i stali 3 (TRZY) godziny, to nikomu z kolejarzy nie chciało się przez ten czas puścić PARY Z GĘBY do pasażerów, z jakimikolwiek wyjaśnieniami sytuacji - ani drużynie, ani megafonistom, ani nikomu.

Widocznie to właśnie ten upadnięty etos im zagrodził drogę do pasażerów. A może zrobił to niewłaściwy ustrój społeczno-gospodarczy? Sam już nie wiem...

pitagoras23 napisał(a):Zawód kolejarza powinien być bardziej doceniany, nie tylko finansowo, ale także społecznie.

Patrz wyżej. Kolejarze mają ludność w dupie POKAZOWO, to niech się nie dziwią że ludność nie pozostaje dłużna. No ale wiadomo, wszystkiemu winny ustrój. Bidulki wygłodzone do pracy przychodzą, bez śniadania, to przez 3 godziny nikt nie miał siły poinformować ludzi o sytuacji...

Bardzo przepraszam, ale po prostu wkur* mnie strzela, jak zwykłe opier***actwo, wdupiemanie, ordynarne łajdactwo i olewanie elementarnych obowiązków, oczywistych dla każdego z IQ większym od winniczka, próbuje się usprawiedliwiać jakimiś wyssanymi z palca ideologiami.
Bahnfahren ist unser Business
  Odpowiedz
#32
Cytat:Prawie każdy PGR spełniał wiele funkcji społecznych, które nie mogą przynosić korzyści w postaci pieniężnej. Przyzakładowe przedszkola, szkoły, żłobki, gospodarka mieszkaniowa, świetlice wiejskie, kluby, ochotnicze straże pożarne, utrzymywanie dróg lokalnych czy melioracja wybranych terenów, dożywianie dzieci, czasem dowożenie dzieci do szkół – to wszystko służy ludności, ale nie przyniesie zysków. A właśnie takimi rzeczami też zajmowały się PGR-y.

No i sam doszedłeś do tego dlaczego trzeba było zamknąć PGRy. Takie twory społeczne nie mają racji bytu w kapitalizmie.
  Odpowiedz
#33
przem710 napisał(a):Takie twory społeczne nie mają racji bytu w kapitalizmie.

Bo ja wiem. A model gospodarczy stosowany w Skandynawii to kapitalizm, czy nie?

Nazwa PGR zwykle kojarzy nam się paskudnie - jako synonim nędzy, złodziejstwa i nieudolności. Ale już "spółdzielnia" ma nieco lepszy wydźwięk. A "komuna" (w sensie "community", czyli zjawiska z zakresu konstrukcji społeczeństwa, a nie ustroju politycznego) - wydaje się coraz bardziej kuszącym wynalazkiem.

Moim zdaniem problem leży mniej-więcej w różnicy pomiędzy określeniem "państwowe" a "komunalne". I nie chodzi o to, żeby zmienić nazwę i oczekiwać że od tego wszystko się poprawi ;-) tylko żeby zmienić sposób myślenia obywatela o jego roli w państwie oraz społeczeństwie. W bardzo ładną i znaną maksymę ujął tę myśl JFK w dniu swojego zaprzysiężenia na prezydenta USA: „Nie pytaj, co twój kraj może zrobić dla ciebie, zapytaj, co ty możesz zrobić dla swojego kraju”
Bahnfahren ist unser Business
  Odpowiedz
#34
psim napisał(a):Patrz wyżej. Kolejarze mają ludność w dupie POKAZOWO, to niech się nie dziwią że ludność nie pozostaje dłużna. No ale wiadomo, wszystkiemu winny ustrój. Bidulki wygłodzone do pracy przychodzą, bez śniadania, to przez 3 godziny nikt nie miał siły poinformować ludzi o sytuacji...

Bardzo przepraszam, ale po prostu wkur* mnie strzela, jak zwykłe opier***actwo, wdupiemanie, ordynarne łajdactwo i olewanie elementarnych obowiązków, oczywistych dla każdego z IQ większym od winniczka, próbuje się usprawiedliwiać jakimiś wyssanymi z palca ideologiami.

No masz rację, że są przypadki, kiedy kolejarz zachowuje się tak, jak nie powinien. Wiesz jego obowiązkiem jest poinformowanie pasażerów o jakiś problemach w podróżowaniu, ale wiesz, że ludzie też są różni i jeden przyjdzie zapyta się grzecznie i jest ok. A znajdzie się kilku takich, co zacznie wrzeszczeć narzekać, to w końcu kolejarz też człowiek i nie wytrzyma. A oni muszą przecież wiele różnych rzeczy też robić, a nie tylko informować pasażerów.
Gdyby w pociągach istniały sprawne systemy audio to komunikat szedłby przez głośniki i już.
  Odpowiedz
#35
pitagoras23 napisał(a):to w końcu kolejarz też człowiek i nie wytrzyma

To znaczy że powinien zmienić miejsce zatrudnienia, bo nie nadaje się do pracy z ludźmi. Trudno się zgodzić, że to jest odosobniony przypadek, jakaś "czarna owca". O pasażerze na kolei tak naprawdę myśli mało kto. I nie jest to kwestia polularnego usprawiedliwienia "brakami finansowymi".

pitagoras23 napisał(a):Gdyby w pociągach istniały sprawne systemy audio

Utrzymanie w sprawności systemu nagłośnienia to żadna filozofia. To nie jest technologia kosmiczna. Sprzęt wart najwyżej (!) kilkaset zł. Zresztą, kto ma go utrzymywać w sprawności? Może pasażerowie? Tylko potwierdziłeś moją tezę: na kolei pasażera ma się w dupie.

Żeby nie było: widywałem też chwalebne przypadki. Na przykład konduktora, który szedł przez cały pociąg, przedział za przedziałem, i wszystkich informował o powstałym opóźnieniu i sytuacji. Reakcje na ogół pozytywne. Przecież chowanie głowy w piasek nie poprawi sytuacji, nikt dzięki temu nie dojedzie na miejsce szybciej.

pitagoras23 napisał(a):to komunikat szedłby przez głośniki i już.

Wishful thinking. Ile to razy słyszałem dyskusje typu "e, Zenek, to zapowiadamy czy nie? Idź zapowiedz może, bo mi to się nie chce...". I Zenkowi też się nie chciało.
Bahnfahren ist unser Business
  Odpowiedz
#36
No ja na tyle, na ile podróżowałem pociągiem to nie spotkałem się z opryskliwością pracowników. Ale w jednej spółce stawia się na kulturę osobistą i miłe podejście do pasażera, w innej drugiej wszystko jest tak na odwal się człowieku. Ale to zależy kto i ile pracuje. Jednak uważam, że teraz kadra, jaka jest przyjmowana to jest bardziej kulturalna, o ile można tak powiedzieć, niż jeszcze kilka lat temu.
Myślę, że potrzeba czasu i opinia pasażerów o pracownikach się zmieni. Wystarczy trochę wysiłku z obu stron.

Wiem, że koszta nie są duże, ale ktoś musi to zrobić, wydać i zamontować. W nowych wagonach chyba to już działa bez wielkiego problemu. Sądzę, że pracownicy mają obowiązek wygłaszać zapowiedzi, jeżeli w wagonie nie ma świetlnej informacji o najbliższej stacji.
Zapraszam na swój kanał YouTube: http://www.youtube.com/user/MrPitagoras1989
  Odpowiedz
#37
pitagoras23 napisał(a):Sądzę, że pracownicy mają obowiązek wygłaszać zapowiedzi, jeżeli w wagonie nie ma świetlnej informacji o najbliższej stacji.

Obowiązek może i mają, ale praktyka tego nie potwierdza. Zresztą już nie chodzi o zapowiedzi stacji (w idealnej sytuacji powinny być automatyczne), ale żeby był jakikolwiek kontakt załogi z pasażerem w razie sytuacji nietypowej.

To właśnie o to chodzi, żeby trochę rozładować złość i napięcie pasażerów, dać im znać jak sprawa wygląda. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś miał wielkie pretensje do konduktora o to, że lok się zepsuł. Jasne, że czasami ktoś się zdenerwuje - ludzie się spieszą na spotkania, do pracy... ale to nie powód żeby uchylać się od obowiązków.
Bahnfahren ist unser Business
  Odpowiedz
#38
Kwestia tego, co podczas takiej awarii musi robić kierownik? Czy to w jego gestii jest sprowadzenie lokomotywy zastępczej czy maszynista musi to robić. Jest przecież także druga osoba z załogi, która może iść informować pasażerów. Nigdy obsługa nie jest jednoosobowa.
Zapraszam na swój kanał YouTube: http://www.youtube.com/user/MrPitagoras1989
  Odpowiedz
#39
@pitagoras 23

Podejrzewam, że maszynista w porozumieniu z kierownikiem składu. Nie może być tak, że mechanik wzywa dodatkową lokomotywę, bo ta której jedzie się zepsuła, a kierownik o niczym nie wie. Wszystko musi być zsynchronizowane (byłem tego świadkiem, bo jechałem w osobowym, w którym padł ET22). Co do informacji, w tym konkretnym przykładu i kierownik i konduktor informują pasażerów o awarii składu i opóźnieniu/lub komunikacji zastępczej. Tak to się przynajmniej na E20 odbywa ]->
  Odpowiedz
#40
pitagoras23 napisał(a):Kwestia tego, co podczas takiej awarii musi robić kierownik? Czy to w jego gestii jest sprowadzenie lokomotywy zastępczej czy maszynista musi to robić.
Decyzja o jeździe zawsze należy do maszynisty i on też ma prawo żądać lokomotywy

Cytat:Nie może być tak, że mechanik wzywa dodatkową lokomotywę, bo ta której jedzie się zepsuła, a kierownik o niczym nie wie.
Nie może tak być, bo takie rzeczy umieszcza się w raporcie.

Cytat:Nigdy obsługa nie jest jednoosobowa.
Drużyna konduktorska może być jednoosobowa w ezetach i składach do czterech wagonów (w PKP IC, nie wiem co na to PR)

Cytat:To właśnie o to chodzi, żeby trochę rozładować złość i napięcie pasażerów, dać im znać jak sprawa wygląda
W idealnej opcji drużyny to napięcie rozładowują Wink. Kiedyś jechałem EC Wawel w Niemczech i po kilku minutach postoju przyszła drużyna w komplecie (dwie osoby), grzecznie powiedzieli, że nie mają prądu, poprosili o otwarcie okien, udzielali informacji i próbowali żartować. Da się?

Cytat:Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś miał wielkie pretensje do konduktora o to, że lok się zepsuł
Oj małą masz wyobraźnię Tongue
Po pierwsze, wolę pić wódkę niż pisać wiersze.
PL-KSL
  Odpowiedz
#41
Wiesz Niemcy to zupełnie inna bajka niż Polska. My dążymy do zachodnich standardów, ale przed nami jeszcze długa droga do tego.
Zapraszam na swój kanał YouTube: http://www.youtube.com/user/MrPitagoras1989
  Odpowiedz
#42
psim napisał(a):Rozumiem że w związku z powyższym, wszelkie oddolne próby poprawy jakości i ogólnej sytuacji na kolei, czyli zwykłą, rzetelną robotę, uważasz za działania bezsensowne, przynajmniej póki nie wróci formalnie komuna. Well... powodzenia...
Psimie, garść wyjaśnień.
Oczywiście fajnie by było, jakby każdy postępował perfekcyjnie, nie tylko życiu zawodowym ale i prywatnym. I oczywiście jest wiele osób tak postępujących, ale dają one częściowe efekt, są półśrodkiem. Bo nawet jeśli 90% będzie postępować perfekcyjnie, to 10% jest w stanie zniweczyć całkowicie pracę tych 90%.
Podobnie w relacjach góra-dół. Szeregowi pracownicy mogą robić wszystko perfekcyjnie, ale co z tego skoro jest to niweczone przez „górę”. To zniechęca do takich działań i koło się napędza.
Próbowałeś kiedyś zwrócić uwagę „góry” na wszelkie niedogodności podróżnych na kolei? Możesz wysłać masę pism ws. nieprawidłowości na kolei. W najlepszym stopniu poprawią kilka małoznaczących, a Twoja „zwykła, rzetelna robota” w większości na nic się zda. Głową muru nie przebijesz. Kiedyś zwracałem uwagę na brak tabliczek z numerem peronu przy przejściu w poziomie szyn (nieco oddalone od peronu) na jednej z większych stacji. Już nawet nie trzeba kupować nowych i minimum co trzeba by było zrobić to przestawić po jednej tabliczce z kładki w miejsce przejścia w poziomie szyn, bo na kładce są aż po 4 tabliczki na zejście. Jestem pewien, że informacja dotarła do odpowiednich ludzi władnych. Monitowałem kilka razy, bez skutku, czasem nawet bez odpowiedzi. Moja „zwykła, rzetelna robota” na nic się zdała.

Co do komunizmu, w Polsce go nigdy nie było więc co najwyżej może nastać a nie powrócić. Z resztą mi nie chodziło o „komunę”, już pisałem że jest mnóstwo ustrojów. Chociażby trzecia droga. Sam socjalizm ma kilkanaście odmian. Alternatywą dla socjalizmu realnego nie musi być kapitalizm, który wyniszcza polską kolej. Bo nawet jeśli już nastanie taki moment, że każdy kolejarz będzie się uśmiechać do pasażera, to na pewno nie będzie to uśmiech z poczucia służby wobec społeczeństwa, tylko sztuczny wymuszony uśmiech którego celem jest zwiększenie zysków jakiejś samorządowej bądź prywatnej spółki. Bez zmiany ustroju w Polsce wiele się nie zmieni, potrzebne są radykalne i głębokie zmiany a nie pudrowanie nieboszczyka.
przem710 napisał(a):No i sam doszedłeś do tego dlaczego trzeba było zamknąć PGRy. Takie twory społeczne nie mają racji bytu w kapitalizmie.
A może to obecny kapitalizm nie ma racji bytu. Bo ja rozumiem, że nie opłaca się dowozić dzieci do szkoły czy zapewniać rozrywki w świetlicy wiejskiej w jakiejś wiosce na odludziu. Co z tego, że robiły to PGR-y? Miały zaplecze z którego same też korzystały więc bezproblemowo mogły spełniać wiele funkcji społecznych. W ostatecznym rozrachunku i tak była to własność państwowa. PGR miał kierowcę-traktorzystę, który po wykonaniu dowozu dzieci do szkoły pracował produktywnie w gospodarstwie. Teraz samorząd terytorialny realizujący dowozy zatrudnia kierowcę, który poza czasem dowozów czas spędza nieefektywnie.
--
  Odpowiedz
#43
pitagoras23 napisał(a):Wiesz Niemcy to zupełnie inna bajka niż Polska. My dążymy do zachodnich standardów, ale przed nami jeszcze długa droga do tego.

Ale jednak czas w końcu zmniejszać ten dystans, jeśli nie do Niemców to chociaż do Czechów i ich standardów obsługi.
Fotoblog
Podróże z Aparatem
Rok 2012 -(narazie)20309 km
Rok 2011 - 33287 km
Rok 2010 - 45064 km
Rok 2009 - 26606 km
  Odpowiedz
#44
pitagoras23 napisał(a):Zawód kolejarza powinien być bardziej doceniany, nie tylko finansowo, ale także społecznie.

Dzisiejsze poglądy ludzi na świat, czy nam się to podoba czy nie, kształtują media. Nie bez powodu jest to czwarta władza.

Dopóki w mediach będą mówili w złym tonie o kolei, dopóty ludzie będą mieli niepochlebne zdanie na ten temat.
Mój kolejowy kanał na YT: http://www.youtube.com/user/MMERLIN2

Moja strona kolejowa na FB: https://www.facebook.com/DamianTkolej
  Odpowiedz
#45
Mariusz W. napisał(a):PGR miał kierowcę-traktorzystę, który po wykonaniu dowozu dzieci do szkoły pracował produktywnie w gospodarstwie. Teraz samorząd terytorialny realizujący dowozy zatrudnia kierowcę, który poza czasem dowozów czas spędza nieefektywnie.

Wyzysk!
Bahnfahren ist unser Business
  Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości