Forum Kolejowe - dla fanów i miłośników kolei

Pełna wersja: Wsiadł stację wcześniej. Dostał mandat. Czy słusznie?
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5
Pasażer podróżował pociągiem PKP Intercity na trasie z Warszawy do Białej Podlaskiej. Wykupił bilet studencki ważny od stacji Warszawa Centralna. Obawiając się, że nie zdąży na pociąg, wsiadł stację wcześniej. Po tym, jak pociąg ruszył ze stacji, konduktor zaczął sprawdzać bilety. Za brak ważnego biletu podróżny dostał mandat w wysokości 655 zł pomimo, że niezależnie od tego, czy podróż rozpoczyna się na dworcu Zachodnim, Centralnym czy Wschodnim bilet studencki do Białej Podlaskiej kosztuje 21,56 zł.

źródło: Rynek Kolejowy

Nadgorliwość w przestrzeganiu regulaminu czy pazerność na kasę?

Jeszcze nie spotkałem się z sytuacją, aby pomiędzy tymi trzema stacjami sprawdzać bilety, skoro na Centralnym dosiądzie się chmara pasażerów. Więc dla mnie to z pogranicza pazerności na kasę, bo i tak konduktor za Centralnym czy Wschodnim musiał iść po raz 2 i 3 na kontrolę.
Zapominasz o Renomie, która to właśnie wyłapuje takie osoby.
Jeżeli to ktoś z Renomy sprawdzał bilet to nieco inaczej to wygląda, bo teraz to gromy będą się sypać na Intercity, a nie tą Renomę.
Druga sprawa przecież ta firma miała współpracować z Przewozami Regionalnymi.
pitagoras23 napisał(a):Jeszcze nie spotkałem się z sytuacją, aby pomiędzy tymi trzema stacjami sprawdzać bilety, skoro na Centralnym dosiądzie się chmara pasażerów

To rzadko bywasz w Warszawie. Od dłuższego czasu takie doraźne kontrole są nagminne, i są wyraźnie inspirowane rozkazami płynącymi z góry (właśnie po to żeby wyłapywać cwaniaków jeżdżących np. do Białegostoku z Centralnego na biletach kupionych od Wschodniego - z myślą, by przyoszczędzić 3 zł).

pitagoras23 napisał(a):bo teraz to gromy będą się sypać na Intercity,

I słusznie, bo to właśnie Intercity ustaliło taki a nie inny regulamin i taką a nie inną taryfę (opresyjną dla pasażera). Domniemany renomiarz/ konduktor wykonał od A do Z swoje obowiązki, zgodnie z zamówieniem i zgodnie z przepisami.

pitagoras23 napisał(a):Druga sprawa przecież ta firma miała współpracować z Przewozami Regionalnymi.

Czy to przeszkadza jej współpracować z innymi przewoźnikami?

I nie żaden mandat, tylko wezwanie do zapłaty. Wbrew pozorom, różnica jest ogromna - od wezwania można się normalnie odwołać w procedurze reklamacyjnej, od mandatu - nie. Mandaty wystawia Policja i Straż Miejska.
Niby 3 zł. I dużo i mało. W tym przypadku sytuacja wyglądała na jednorazową i szkoda, że kontrolerzy nie mają za kszty empatii. Nie ważne czy to osoba starsza czy młody student.
Pasażer miał bilet ważny od stacji W-wa Wsch, więc jak już na siłę chcieli to mogli wystawić bilet z Zach. do Wsch. + opłata za wystawienie, a nie dawać od razu 650 złotych.

Dobrze, regulaminu przewoźnika nie podważam i owszem kontrole są dobre, ale zachowajmy jakiś rozsądek i uczmy ludzi, a nie zaraz karzmy ich najwyższą kwotą szczególnie na takim krótkim odcinku. Ja bym to zrozumiał gdyby ktoś jechał sobie bez biletu z Warszawy np. do Tłuszcza.

Widać po prostu, że ta Renoma to kawał gn*** a nie kontrolerzy, takie ja mam zdanie i pewnie nie jestem w tym odosobniony.
pitagoras23 napisał(a):szkoda, że kontrolerzy nie mają za kszty empatii. Nie ważne czy to osoba starsza czy młody student.

Kontrolerzy robią prawidłowo swoją robotę od A do Z.

Takich spraw nie rozwiązuje się przez empatię kontrolerów (która raz będzie a raz nie, a jeśli będzie 5 razy pod rząd, a za szóstym już nie - to wtedy dopiero u pasażera powstaje poczucie głębokiej krzywdy!), tylko przez odpowiednie zapisy w regulaminie.

pitagoras23 napisał(a):a nie dawać od razu 650 złotych.

650 jest kwotą na użytek medialny i dobrze o tym wiemy. Jak zapłaci do 7 dni, to będzie jakieś 150, a jeśli się odwoła to na 95% skończy się na samej opłacie manipulacyjnej.
Jak mawiał wieszcz: twarde prawo, ale prawo Smile

Nie chcę nikogo osądzać, ale wszyscy wiemy jak to jest. Pasażer jest władcą i wydaje mu się, że wszystko wolno. Fakt faktem, to pasażer powinien być najważniejszy, ale ile razy byliśmy świadkami, gdy takowy łamał przepis (choćby nieświadomie) po czym miał wielkie pretensje do załogi, bluzgi latały itp. Bo każdy myśli, że wszystko mu się należy...
Oczywiście, konduktor mógł wykazać wspomnianą odrobinę empatii, ale kto wie czy właśnie jej nie wykazał, a to pasażer zaczął mieć pretensje o wszystko? Tak to już jest, że to wielce pokrzywdzeni pasażerowie piszą listy i przedstawiają swoją wersję zdarzeń Smile
loony, oczywiście w tej sytuacji warto poznać by opinię drugiej strony, żeby móc wyciągnąć odpowiednie wnioski.

psim, regulamin regulaminem trzeba go przestrzegać, jednak zauważ, że istnieje także opcja, przynajmniej u policji, upomnienia. Tutaj próbuję bronić pasażera ponieważ chodzi o odległość jaką ta osoba pokonała. W przypadku, jak pisałem wyżej, większej odległości i ewidentnej winy pasażera już nie kwestionowałbym i nie stawałbym "w obronie" tej osoby.
pitagoras23 napisał(a):psim, regulamin regulaminem trzeba go przestrzegać, jednak zauważ, że istnieje także opcja, przynajmniej u policji, upomnienia. Tutaj próbuję bronić pasażera ponieważ chodzi o odległość jaką ta osoba pokonała.

Strata przewoźnika de facto równała się 0 zł, obecnie pewnie jest większa... Na mój gust na 99,99% chłopaka shaltowała "Renoma", pisanie "kwita" przez drużynę zwykle ma miejsce, jak pacjent zaczyna się awanturować...
Jak dla mnie zwykła nadgorliwość. Ja bym przymknął oko na to. Cena była taka sama, więc jedyne co przewoźnik tracił, to ujęcie w statystykach, ale sądząc m.in. po tym działaniu, wcale to przewoźnika nie interesuje.

Dotychczas dość swobodnie traktowano kwestie przejazdu pociągami dalekobieżnymi pomiędzy Wschodnim a Zachodnim dla pociągów kończących/rozpoczynających bieg na którymś z tych dworców. Sam pamiętam kilka sytuacji, że dostałem bilet do Wschodniej, pomimo że prosiłem do Centralnej, ale cena była taka sama, więc kasjerki twierdziły, że żaden problem. Pociąg kończył bieg na Wschodnim, więc nikomu nie przyblokowałem miejsca rezerwowanego. Kontrole pomiędzy tymi postojami nie mają zbytnio sensu.
Poza tym gros pociągów ma bardzo długie postoje na Centralnym (rzędu 10-15-20 minut), więc mało komu opłacałoby się czasowo przemieszczać między tymi dworcami.
Ktoś pisał o upomnieniu, ale ile tych upomnień? Skąd osoba sprawdzająca ma wiedzieć czy to będzie pierwsze ostrzeżenie czy któreś z rzędu.

Podróżny podczas kontroli nie miał biletu i słusznie dostał mandat. Sytuacja analogiczna jest w komunikacji miejskiej gdzie nie ma różnicy czy jedziesz jeden przystanek czy pięć, nie masz biletu podczas kontroli to otrzymujesz karę.

Mandat dla tej osoby był jak najbardziej na miejscu i nie widzę tu żadnej nadgorliwości, wykonano swoje obowiązki.
Poznanski_mech napisał(a):Sytuacja analogiczna jest w komunikacji miejskiej gdzie nie ma różnicy czy jedziesz jeden przystanek czy pięć, nie masz biletu podczas kontroli to otrzymujesz karę.
W komunikacji miejskiej możesz mieć dwa bilety ulgowe 50% zamiast normalnego, bo przewoźnik nic nie traci i nikt Ci nie wypisze wezwania do zapłaty za brak jednego całego biletu.
W tym przypadku PKP IC też nic nie traciło, bo cena była taka sama.
Poznanski_mech napisał(a):Mandat dla tej osoby był jak najbardziej na miejscu i nie widzę tu żadnej nadgorliwości, wykonano swoje obowiązki.
Mandat byłby na miejscu, jakby przewoźnik na takiej bezbiletowej jeździe coś tracił, albo gdyby kogoś podsiadł i nie zwolnił miejsca. W tym przypadku przewoźnik nie tracił zupełnie nic, bo cena była taka sama z Zachodniej jak i Wschodniej.
Ja pisałem o upomnieniu. Jednak zobacz jak jest przy przekraczaniu prędkości. Też masz widełki zależne od odległości. Na kolei w sumie też można by takie coś wprowadzić. Może nie było by często używane, ale jednak. Wezwania na kwotę 650 zł nie są wystawiane często, ale mimo to bolą.
Wiadomo, że kontroler nie będzie wiedział kto i ile razy został upomniany, ale jeżeli taka osoba w ogóle jest głucha na wszelkie próby tłumaczenia to takie nadgorliwe sytuacje spowodują, że ludzie jeszcze bardziej odejdą od kolei. Bo zauważ, że pracownicy Intercity nie kontrolują na linii średnicowej biletów, bo wiedzą, że na ktorejś ze skrajnych stacji zawsze wsiądze masa ludzi więc po co mają robić to dwa razy. To pazerność RENOMY przysporzy jeszcze większej negatywnej opinii kolei, która i tak dobrego zdania o niej nie ma.
pitagoras23 napisał(a):Poza tym gros pociągów ma bardzo długie postoje na Centralnym (rzędu 10-15-20 minut), więc mało komu opłacałoby się czasowo przemieszczać między tymi dworcami.

Ale są i pociągi stojące 5 minut (KM i SKM niektóre 1 minutę).
W tych pociągach na prawdę można było spotkać osoby, które specjalnie jechały z dalszej stacji, ale bilet był od Wschodniego/Zachodniego. Taka jakaś oszczędność.
Przez lata na tym odcinku nie było nigdy, ale to na prawdę nigdy kontroli. Na upartego można było wręcz wsiąść w pociąg na Wschodnim i przejechać się do Zachodniego za darmo. Byli tacy, którzy tak korzystali (nie tylko bezdomni).
No i ostatnio do się zmieniło. Musiało.
Niech się odwoła, wyjaśni, zapłaci opłatę manipulacyjną i tyle.
Stron: 1 2 3 4 5