Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Thread Contributor: KoniLikwidowane przejazdy kolejowe.
#16
Oj, ktoś nie zrozumiał ironii...
Po pierwsze, wolę pić wódkę niż pisać wiersze.
PL-KSL
Odpowiedz
#17
Linia 94 OWC - Kraków p. Dwory, jest tam właśnie kilka przejazdów z rogatkami 'na klucz'
"Im dłużej żyjemy,tym życie więcej nam odbiera,niż daje"
Odpowiedz
#18
(01.09.2018, 19:31)greenman napisał(a): Po raz kolejny napiszę, że bzdury do kwadratu wypisujesz [ jakieś "normy"/ liczba (jaka ta liczba?) przejazdów na km linii]. Po pierwsze ze 2 lata temu zmieniły się przepisy. I przejazdy kolejowo-drogowe ( od kat. A do D) mogą być WYŁĄCZNIE na drogach użytku publicznego ( czyli od gminnych wzwyż). Jeżeli droga jest prywatna ( lub o  nieuregulowanym statusie) to taki przejazd może być co najwyżej kat. F. a więc użytku niepublicznego. Dlatego podpisywana jest umowa między zarządcą a przyszłym użytkownikiem. I to na użytkownika spada odpowiedzialność za zabezpieczenie przejazdu. Stąd rogatka ( którą postawi PKP PLK SA) zamykana na kłódkę do której klucz będzie miał tylko jeden użytkownik.
Ja znam przejazdy kat. F, gdy "coś" jeździ od wielkiego dzwonu - 1 pociąg na tydzień/2 tygodnie a mimo to stawiane są rogatki zamykane na klucz.

Ja rozumiem Pana stanowisko ale moim zdaniem przepisy są za sztywne jeżeli moja brama jest bezpośrednio przy torach to po co mi jeszcze rogatka?
Odpowiedz
#19
No dobra, rozumiemy, że przejazd musi być na drodze publicznej. Jeśli jest taki przepis to OK. Nie mamy wpływu na to co wyprawiają teraz urzędnicy po to żeby wykazać że ich stanowiska są ludzkości potrzebne.

Ale co z tą "ilością przejazdów na kilometr" lub "odległością od kolejnego przejazdu"? Ja to wielokrotnie słyszałem w różnych wersjach, było o tym też w mediach. Ostatnio m.in. tak tłumaczono likwidację przejazdu na linii (teraz już bocznicy) do Huty Warszawa na ul. Zaborowskiej. Od którego przejazdu jest tam "za blisko"? Od tego na Strąkowej? To jakaś paranoja.
Odpowiedz
#20
Nieudolne tłumaczenie się rozporządzeniem. Faktem jest , że w Europie nie ma drugiego takiego kraju jak Pl z taką ilością nasycenia przejazdami.
greenman1435
Odpowiedz
#21
Pewnie, likwidujmy, ludzie będą zdrowsi bo nóżki będą pracować. Ciekawe czy kiedyś ktoś wpadnie na to że mostów też mamy za dużo.
Odpowiedz
#22
Dokładnie... Popieram przedmówcę....
Odpowiedz
#23
Cóż, jeśli są takie przepisy, to trzeba się tego trzymać.

Natomiast, w Polsce niestety nie każdy PRZEPIS idzie w parze z normalnym życiem ludzi, mieszkańców i tego nie będzie nikt pod uwagę.
Przepisy mają być zawsze ważniejsze od problemów ludzi.
Zgodzę się, że można zamykać jakieś przejazdy kolejowe w takich miejscach, gdzie nie utrudniałoby to życia mieszkańcom, ale...

Przykłady pokazują, że np. w przypadku rolników, którzy mieszkają blisko, a mają swoje pola uprawne po drugiej stronie torów kolejowych i muszą tam przejeżdżać przez takie przejazdy traktorami i samochodami.
Jeżeli PKP,PLK zamyka takie przejazdy kolejowe, to utrudnia życie tym rolnikom, bo wtedy mają oni odciętą drogę na swoje pola, a żyją oni z tego, co na polach uprawiają.
Może to nie jest jakiś, duży problem, bo są gdzieś jakieś "objazdy", ale wtedy każdy z tych rolników musi spalić więcej paliwa, stracić więcej czasu, żeby pięć kilometrów, czy nawet więcej dalej, objechać drogę, żeby dostać się na pola i pracować na tych polach.
I to nie dotyczy tylko samych rolników, ale tez i karetek pogotowia, STRAŻY POŻARNEJ, gdzie muszą jechać, na sygnale do jakiegoś wezwania, wypadku, okrężną drogą, a to jest więcej czasu i w tym momencie ktoś może stracić życie.
W takich przypadkach, czas jest najważniejszy, aby dotrzeć do poszkodowanych i chorych, by ich uratować.

Zresztą, w mediach nie jednokrotnie ukazywano, jak KARETKI nie mogły dojechać do wypadków, gdzieś na wioskach i w małych miejscowościach, bo albo były nie dobre drogi, albo zamknięte drogi, wtedy one błądziły, czas uciekał, a ludzie umierali z powodu zbyt długiego oczekiwania na pomoc.
To powinno być brane pod uwagę przez urzędników PKP, ale o tym się często nie myśli, a ludzie zostają sami z problemem.

No nie ma możliwości, by przejechać przez tory ciężkimi pojazdami po torach w miejscach do tego nie przeznaczonych. To jest raz, że zagrożenie przez pociągami jadącymi, dwa, że żaden samochód, pojazd nie wjechałby na takie tory, by przejechać na drugą stronę.
W dzieciństwie wychowywałem się na torach kolejowych szczecińskiego dworca i stąd pozostał sentyment do kolei.
W dzieciństwie również podróżowałem pośpiesznymi pociągami Polskich Kolei Państwowych.
Odpowiedz
#24
Znowu muszę wyprowadzić Cię z błędu. Przed likwidacją przejazdu "na pole" zawsze, ( ale to zawsze) proponowane jest właścicielowi użytkowanie przejazdu jako kat. F ( niepubliczny, prywatny) Ale są pewne warunki. ( odpowiedzialność/utrzymanie warunków widoczności za przejazd ponosi właściciel) "Zła kolej" nawet stawia takiemu delikwentowi rogatki . Oczywiście kłódkę gość musi sobie kupić sam. Kwestią dyskusyjną jest opłata (ok. 500 zł/rok).
I skończ z tą demagogią dot. niemożliwości dojazdu karetki.
greenman1435
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Przejazdy kolejowe - bezpieczeństwo informacje szczegółowe sylw3ek 2 651 19.12.2015, 20:29
Ostatni post: rustsaltz

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości