• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Nowy program rządowy w sprawie przywrócenia autobusowych połączeń w Polsce
#1
Witajcie!
Od razu zaczynam rozmowę z nowym tematem.

Czy myślicie, że nowy, rządowy "program" przywrócenia PKS - ów w Polsce sprawdzi się wszędzie?
Chodzi o te, autobusowe połączenia, których teraz nie ma, od lat. Często w telewizji, w różnych programach jest mowa o wielu małych i najmniejszych miejscowościach w Polsce, odciętych od komunikacji.
Parę dni temu patrzyłem na jeden z reportaży w telewizji i temat był właśnie o: przywróceniu nowych połączeń autobusowych w wielu gminach, w których nic już nie kursuje od wielu lat.
Szczególnie chodzi o ludzi starszych, którzy często nie mają żadnych samochodów i nie mogą się dostać do większych miejscowości i dużych miast.

Czują się WYKLUCZENI komunikacyjnie i nie ma się co temu dziwić.

Jak rozwiązano Państwowy PKS w Polsce, to zaczęły potem powstawać prywatne przewozy osób i również tzw. BUSY.
Fakt, że tych "busów" w Polsce jest teraz bardzo dużo i kursują niemal prawie wszędzie, ale jednak omijają niektóre, małe miejscowości i nie wożą ludzi tam mieszkających.

No właśnie, z czego to wynika?
W dzieciństwie wychowywałem się na torach kolejowych szczecińskiego dworca i stąd pozostał sentyment do kolei.
W dzieciństwie również podróżowałem pośpiesznymi pociągami Polskich Kolei Państwowych.
  Odpowiedz
#2
Żaden prywaciarz czy PKS nie będzie jeździł tam, gdzie mu się nie opłaca. Jak chce się uruchomić połączenie do miejscowości wykluczonych, to muszą być to połączenie dotowane, a gminy czy powiaty mają w głębokim poważaniu takie połączenia.
  Odpowiedz
#3
I to prawda, co powiedział kolega powyżej.
To właśnie wynika z nieopłacalności prywatnych przewoźników autobusowych. Za czasów państwowych, jak był jeden PKS, to budżet finansował te przewozy, opłacał wszystkich kierowców, koszty paliwa, oleju, wszystkich autobusów i dlatego wszędzie autobusy jeździły.
Nawet było tak, jak się wypowiadał były już kierowca dawnego PKS, że: "Czy się opłacało, czy nie opłacało, autobusy musiały wszędzie kursować, bo za to płacił budżet państwa".
Czy wozili dużo podróżnych, czy tylko kilku na trasach i tak te kursy musiały być realizowane. No a teraz, państwo już nie finansuje autobusów, nie ma państwowego PKS - u, a za to są prywatni przewoźnicy, którym musi się opłacać wożenie podróżnych.
Jeżeli tzw. "BUSIARZE" mają wozić na wielu trasach tylko 3 - 4 osoby z wiosek, to jaki będą mieli z tego zysk? Nawet nie mieliby na paliwo i na podatki od działalności przewozowej.
I tu można zrozumieć PRZEWOZNIKÓW.

Rola gmin, samorządów, żeby zadbać o finansowanie przewozów, ale problem, jak zawsze jest, finansowy.
Wiele gmin w Polsce jest biednych i borykają się ciągle z brakiem środków na różne cele.
Nowy, rządowy "program", niby ma to zmienić, ale to będą kolejne miliardy złotych z budżetu na finansowanie takich połączeń, gdzie ich w ogóle nie ma.
Nie wiem, czy tutaj środki unijne wchodziłby w grę?
Raczej, Unia Europejska nie byłaby przychylna, aby cały czas finansować w Polsce przewozy autobusowe.
Głupio zrobiono, że w Polsce rozwiązano PKS, bo przynajmniej, państwo finansowało przewozy i ludzie się nie martwili, czym będą jeździli. A prywatne przewozy i ich kierowcy dbają o własny zysk.
BUSY kursują głównie na tych trasach w Polsce, gdzie jeździ najwięcej podróżnych i, przewoźnicy mają z nich największy zysk. Inna sprawa to może być też taka, że, kursując okrężnymi trasami po różnych wioskach, to jest więcej kilometrów i wyższe koszty paliwa.
A to jest uzależnione od ilości przewożonych osób. Za każdy litr paliwa trzeba płacić, a obecnie mamy wzrost utrzymujący się za litr paliwa i to mogłoby być za drogo dla kierowców, którzy kursowaliby po więcej kilometrów, jeżdżąc przez małe i najmniejsze miejscowości.
Kierowcy prywatni też to kalkulują, żeby im się to opłacało.

No a finansowanie przewozów, które kursowałyby wszędzie, to nie byłyby małe koszty.
Podobna sytuacja jest z koleją. W każdym niemal województwie w Polsce nie ma już połączeń kolejowych, które zostały zamknięte, z nieopłacalności.
Można by stworzyć w wielu takich miejscach, na trasach "nowe połączenia" kolejowe, wraz z nowymi torami i trakcją elektryczną, ale nie robi się tego, bo koszty tego by przewyższały.
Unia Europejska nie finansuje w całości inwestycji kolejowych i nie każdą inwestycje.
W dzieciństwie wychowywałem się na torach kolejowych szczecińskiego dworca i stąd pozostał sentyment do kolei.
W dzieciństwie również podróżowałem pośpiesznymi pociągami Polskich Kolei Państwowych.
  Odpowiedz
#4
Fajnym rozwiązaniem w województwie mazowieckim są tak zwane linie "elki", które kursują pod banderą ZTM Warszawa. Linie L-xx kursują w miejscowościach podwarszawskich i o ile się nie mylę to 20% do takiego przewozu dopłaca Warszawa. Natomiast pozostałe 80% gmina po której dana "elka" kursuje. Na takiej linii cena za bilet jest zryczałtowana. Niezależnie czy przejedziesz 2 czy 10 przystanków, to płacisz taką samą cenę. Jeżeli posiadasz Warszawską kartę miejską czy bilet tygodniowy lub dobowy na drugą strefę, to już nie musisz kupować biletu.
Tabor jaki tam kursuje to małe autobusy takie na ok 30 osób wraz z miejscami stojącymi.
  Odpowiedz
#5
Takich już "nieaktualnych połączeń" autobusowych w całej Polsce jest pewnie wiele.
Jak był państwowy PKS, to autobusy kursowały wszędzie i nie pomijały żadnej miejscowości, bo, PAŃSTWO finansowało połączenia państwowe, autobusowe.
Tak samo było z państwową koleją, gdzie do najmniejszych miejscowości w Polsce każdy pociąg dojeżdżał, czy przejeżdżał. Jak powstały spółki kolejowe, to likwidowano niektóre trasy w całej Polsce ( stąd również ma ruszyć, kolejny, rządowy program: kolej plus ), gdyż mało kto jeździł z podróżnych na takich trasach.
Pomijając te miejscowości i miejsca, gdzie nigdy nie było połączeń kolejowych, a tylko były połączenia autobusowe.

Nie wszędzie były tory i trakcja kolejowa, a myślę, ze takich "miejscowości" w Polsce jest wiele, przez które nigdy nie przejeżdżały pociągi, bo nigdy tam nie było torów kolejowych.
Myślę też, że likwidowano w PKP niektóre trasy kolejowe, na różnych odcinkach z uwagi na wzrost liczby samochodów w Polsce, gdzie coraz więcej ludzi posiadało już własne samochody i byli w podróży niezależni.
Lepiej, zdecydowanie dojeżdżać własnym samochodem do pracy i w innych celach, niż tłuc się pociągami i autobusami, z przestankami, z przesiadkami, gdzie również więcej to czasu zabiera.
I wygodniej jest dojeżdżać, jeździć samochodem.
Ale jednak nie każdy ten samochód ma, z różnych przyczyn. To też było i jest do teraz taka "wygoda" jazdy własnym samochodem, niż korzystanie z publicznej kolei i autobusów.

Bo ten, kto posiada samochód własny nie będzie jeździł autobusami, BUSAMI i pociągami, gdyż nie musi.
A wcale tak do końca nie musi być.
Dawniej np. w Polsce, ale nie tylko w Polsce, podróżowanie koleją było nie tylko modne, ale i bardzo popularne. Tłumy ludzi podróżowały pociągami i autobusami z PKS, bo, państwo o to dbało.
Nie było wtedy dużo samochodów i wielu ludzi mogło tylko pomarzyć o posiadaniu własnego samochodu.
Dziś są inne czasy, ale, KOLEJ nadal powinna być w Polsce atrakcyjna i, przyciągać podróżnych, mimo że ludzie posiadają własne samochody.
Dziś samochód, to: luksus, a kiedyś, to, kolej była luksusem.
W dzieciństwie wychowywałem się na torach kolejowych szczecińskiego dworca i stąd pozostał sentyment do kolei.
W dzieciństwie również podróżowałem pośpiesznymi pociągami Polskich Kolei Państwowych.
  Odpowiedz
#6
W całym tym jaraniu się programem proponuję sprawdzić, czym można ludzi wozić za złotówkę/wzkm to raz. Dwa - państwo nie ma swoich pieniędzy, pekaesy sfinansujemy my wszyscy. Czy potrzebne czy nie - kwestia nie jest tak jednoznaczna jakby się wydawało: na terenach słabo zaludnionych stworzenie racjonalnej komunikacji jest zwyczajnie niemożliwe, po prostu nie ma budżetu, który by to wytrzymał. W dodatku efekt jest zazwyczaj znikomy z racji tego, że wszyscy, którzy jeździć potrzebują mają już samochód i na autobus się nie przesiądą. Czy państwo powinno się przejmować tym, że babcia nie ma czym pojechać do lekarza? Tak, ale nie powinno zapewniać jej pekaesu, którym babcia będzie jechać cały dzień tylko na tyle wysoką emeryturę, żeby babcię było stać na taryfę, która ją zabierze spod domu i pod dom odwiezie. Nawet dofinansowując to z budżetu lokalnego efekt będzie dużo lepszy niż wracanie do pekaesów.
Osobiście bym się skłaniał ku rozwiązaniom typu P+R, a nie autosana w każdej wsi. No i ostatecznie czemu cały naród ma płacić za to, że ktoś mieszka na wsi i chce jeździć do miasta? Wygląda mi to na układ, kiedy koszty ponosimy wszyscy (w podatkach), a korzyści (spokój w miejscu zamieszkania) przypadają nielicznym.
Po pierwsze, wolę pić wódkę niż pisać wiersze.
PL-KSL
  Odpowiedz
#7
Ma powstać rządowy program: przywracania autobusowych połączeń w Polsce, w tych okolicach i miejscowościach, gdzie już od lat nie ma takich połączeń, tylko to będą spore miliardy złotych z budżetu.
Tak jak inne "programy" rządowe już kosztują dziesiątki miliardów złotych i ciekawe, czy to budżet wytrzyma na dłuższą metę?
PiS prawdopodobnie zadłuża Polskę, żeby z czegoś to wszystko finansować. Z samych podatków też trudno jest finansować miliardowe programy. Polska nie jest krajem bogatym, jak inne kraje na Zachodzie Europy i w Skandynawii.

Pytanie, czy uda się rządowi wszędzie, w całej Polsce stworzyć w całości finansować PROGRAM autobusowy? Ma też powstać: KOLEJ plus, bo to też było zapowiadane.
To już nie są te czasy, gdzie w Polsce wszystko było państwowe i, Państwo o wszystko dbało. Była wszędzie praca, inna była wartość pieniądza, fabryki i zakłady pracy wrzały od pracy, pracowało tysiące ludzi i wszyscy płacili podatki do państwa.
Państwo miało na tyle środków, że stać było budżet na finansowanie zakładów pracy, fabryk, na państwową kolej/PKS i inne firmy państwowe.

Teraz zabrakło by na to środków, bo budżet nie jest tak bogaty. Poza tym są inne czasy i wartość ZŁOTEGO jest słaba, a do tego się utrzymuje ciągle INFLACJA na rynku.
A to, że coraz więcej ludzi jeździ samochodami po polskich drogach, to też inna sprawa. Dziś, na tanie samochody wielu stać. Mówię o używanych samochodach.
Co do nowych samochodów, to też trochę inna sprawa, bo z drugiej strony, wielu Polaków nie stać na nowe samochody. Każdy kupuje taki samochód, na jaki ludzi stać.
Samochodów przybywa sporo na drogach. Jeszcze w latach 90 - tych wielu ludzi nie posiadało własnych samochodów.

A uważam, że powinno się wracać do: TRANSPORTU PUBLICZNEGO, do KOLEI i AUTOBUSÓW. Nawet, mając samochód można go odstawiać i korzystać też z autobusów, z kolei.
Tylko wielu ludziom się nie chce, bo samochody są wygodne, są niezależne i są luksusowe w sensie podróży.
W dzieciństwie wychowywałem się na torach kolejowych szczecińskiego dworca i stąd pozostał sentyment do kolei.
W dzieciństwie również podróżowałem pośpiesznymi pociągami Polskich Kolei Państwowych.
  Odpowiedz
#8
Socjalizmowi w każdej postaci mówię stanowcze NIE Wink .
  Odpowiedz
#9
Dokładanie, socjalizm już miał okazję się (nie) sprawdzić.
Po pierwsze, wolę pić wódkę niż pisać wiersze.
PL-KSL
  Odpowiedz
#10
A to za czasów komunistycznych było źle?
To źle, że, PAŃSTWO dbało o każdego pracownika, że był PKS, gdzie autobusy dojeżdżały wszędzie, do zapadłych miejscowości i, podobnie było z PKP?
Nawet było tak, jak to powiedział jeden z byłych kierowców dawnego PKS, w wiadomościach, bo temat był właśnie o tych: rządowych połączeniach, iż: "Za państwowej firmy, czy było wielu podróżujących, czy było tylko kilku podróżnych na różnych trasach, i tak autobusy kursowały, bo państwo finansowało".
I nikt się nie martwił.
Ktoś by powiedział: "Po co było finansować prawie puste autobusy z państwowej firmy, skoro wożono bardziej powietrze, niż ludzi"? Ale to się nie zdarzało często, żeby w tamtym okresie, komunistycznym, autobusy państwowe woziły tylko kilku podróżnych.
Państwo na tym nic nie straciło, a był to okres, że popularne było podróżowanie autobusami i pociągami, były tłumy podróżnych, bo mało kto posiadał samochód.
Samochody posiadali ludzie, którzy sporo zarabiali, a wielu ludzi nie miało samochodów.

Autobusy i kolej kiedyś była modna, a dziś to już wyszło z mody, bo się pojawiały, coraz częściej samochody. Jak rozwiązano państwowy PKS i pojawiły się przewozy prywatne, to oczywiście, że niektórzy, prywatni przewoźnicy rezygnowali z wielu tras, bo nie mieli z tego zysków.
No a żaden, prywatny przewoźnik nie zarabia, jeżeli nie ma wielu podróżnych. Im się nie opłaca wozić kilku podróżnych na różnych trasach, bo z tego by nie wyżyli.
To już nie są czasy państwowe.
Prywatny przedsiębiorca, czy to przewoźnik, czy w innej branży liczy na zysk dla siebie. I dlatego teraz, na bardzo wielu trasach w Polsce już nie ma takich połączeń autobusowych.
Zawsze, kilkoro mieszkańców z wielu miejscowości i gmin w Polsce musi czymś dojechać do większych miast w celu różnych spraw, ale to się nie opłaca prywatnym przewoźnikom.
Prywatnych przewoźników interesuje zysk, a nie sentymenty ludzi, którzy nie mają się czym dostać do większych miast, a których jest tylko kilku, którzy nie mają swoich samochodów.

Państwo dbało o takie sprawy, a prywatny przewoźnik nie przejmuje się tym.

Ja nie jestem wcale zadowolony, że czasy komunistyczne się skończyły. Przynajmniej była wszędzie praca, państwo finansowało, tylko wystarczyły zwyczajne chęci do pracy.
A tzw. "prywaciarze", których jest teraz większość na rynku, nie martwią się o nic, tylko o siebie. Jeżeli źle im idzie "interes" w firmach, to musi zwolnić iluś pracowników, żeby "ciąć koszty" pracy, bo to sporo kosztuje.
I część pracowników zostaje bez pracy.

Z jednej strony, rząd PiS, dziennikarze i ekonomiści informują o tym, iż: "Bezrobocie w Polsce spada, pracy jest dużo", tylko pytanie, czy to się trochę nie mija z prawdą?
A z drugiej strony, niechętnie mówi się o tym, że: są teraz na rynku prywatni przedsiębiorcy, którzy wprawdzie też zatrudniają ludzi, ale nie gwarantują pracy na stałe.
Bo różnie bywa i może jakaś konkurencja zaszkodzić niektórym firmom, może nie być PŁYNNOŚCI FINANSOWEJ i to doprowadzi do zawieszenia, czy nawet zlikwidowania takich firm.
O niewypłacaniu zaległych pensji w niektórych firmach ( bo tak teraz się dzieje ), już nie wspomnę.

Oczywiste, że jak jakaś firma przechodzi problemy finansowe, to nie ma z czego wypłacać pensji pracownikom.
Teraz się często o tym słyszy.

Czy za czasów państwowych tak się działo? Nie, nie działo się, bo, Państwo nie wyzyskiwało i nie okradało ludzi.
Ludzie mieli zawsze pensje na czas, co do złotówki.
No ale to trochę inny temat.

Dziś praktycznie żaden PRYWACIARZ nie zagwarantuje w stu procentach swoim pracownikom stałej pracy, a czasem nawet dobrych warunków pracy.
W dzieciństwie wychowywałem się na torach kolejowych szczecińskiego dworca i stąd pozostał sentyment do kolei.
W dzieciństwie również podróżowałem pośpiesznymi pociągami Polskich Kolei Państwowych.
  Odpowiedz
#11
Jeśli kolega tęskni za dawnymi czasami, to zapraszam do Korei Północnej, Wenezueli lub innego czerwonego "raju". Najpierw jednak polecam poczytać sobie o historii tego ustroju, zwłaszcza jeśli chodzi o ludobójstwa oraz ekonomiczną niewydolność. O ile ludzi można rozstrzelać i żaden komunista nie miał z tym problemu, to już prawa ekonomii są odporne na takie praktyki. Kraje "demokracji ludowej" zdechły nie dlatego, że źli kapitaliści je sabotowali, ale dlatego, że 2+2 daje 4 w każdym ustroju.
  Odpowiedz
#12
No to przecież oczywiste, że w czasach komunistycznych nie wszystko było: fajne i wspaniałe.
Ale były też zalety, nie tylko wady.
Kolega wie o tym, że w Korei Północnej panuje reżim? W Polsce, za czasów komunistycznych było trochę inaczej. Tu chodzi najbardziej o to, że ludzie domagali się: wolności i swobody wypowiedzi, co w czasach KOMUNY było ograniczone.
Ale, "komuna" miała też zalety.

Oczywiście ludzie mają prawo odbierać czasy komunistyczne różnie i nie każdemu się wszystko musi podobać.
Ja swoje zdanie przedstawiłem, co do czasów PRL - u w Polsce.

Ale teraz bardziej na temat.

I właśnie, zaletą ( tak krótko wracając do czasów PRL - u ) było wtedy to, że Państwo finansowało przewozy PKS, w państwowym przedsiębiorstwie.
Tak samo było z państwowym PKP.
Takich problemów wtedy nie było. Teraz są takie problemy, bo nie ma już państwowego PKS, a są prywatni przewoźnicy. Tylko nastał tzw. "podział Polaków" za obecnych czasów, dlatego, część ludzi jest wykluczona komunikacyjnie, a znaczna część ludzi nie jest wykluczona, bo mają samochody i mieszkają w takich miasteczkach, nie mówiąc już o dużych miastach, gdzie mają dobre połączenia komunikacyjne.

Czy kolega Ogórkowy mi powie, że w czasach PRL - u był podział Polaków na: lepszych i gorszych?
Nie, nie było takiego podziału, bo była w miarę, wszędzie: równość społeczna. Tak było z pracą w państwowych zakładach, i tak było z komunikacją.
Jak na rynek weszli PRYWACIARZE, to ich nic nie interesowało, poza własnym zyskiem.
I to właśnie wykluczyło niektórych ludzi komunikacyjnie.

A do tego jeszcze sam rząd PiS dzieli Polaków. Może robią to też inne partie w Polsce.

Przykro o tym mówić, ale tak jest.
W dzieciństwie wychowywałem się na torach kolejowych szczecińskiego dworca i stąd pozostał sentyment do kolei.
W dzieciństwie również podróżowałem pośpiesznymi pociągami Polskich Kolei Państwowych.
  Odpowiedz
#13
Ja nie twierdze, że ten ustrój nie ma zalet, ale nie równoważą one wad. Poza tym nie sądzę, żeby można było zbudować i utrzymać ustrój komunistyczny bez stosowania terroru, propagandy i represji. Komunizm to reżim. W Polsce nie było inaczej, ponieważ też ginęli ludzie, istniała cenzura i stosowano represje. Możemy rozmawiać o skali tych działań, ale były one nieodzownym elementem tego systemu - bez nich Polska Ludowa rozpadłaby się jak domek z kart.

Za komuny też był problem z utrzymaniem infrastruktury oraz z przestrzeganiem norm bezpieczeństwa i czasu pracy - pod Otłoczynem maszynista pociągu towarowego rozpoczynał 24-tą (!) godzinę pracy.  Kolej cały czas jest niedofinansowana. PKS odszedł w niebyt z powodu większej dostępności samochodów osobowych oraz pojawienia się prywatnych busów. Sytuacja nie jest idealna, ponieważ mówimy o kraju, który ma ~38 milionów obywateli, a nie teoretycznym modelu, gdzie wszystko działa. Problem w tym, że publiczne pieniądze (tj. należące do nas wszystkich) nie są rozwiązaniem tego problemu, a już z pewnością nie na dłuższą metą, a takie rozwiązania powinny nas interesować. Nie jest sztuką wprowadzić "genialny" system, który utrzyma się przez 4 lata, dzięki czemu ludzie pomyślą, że rzeczywiście wszystko jest ok
Jasne, że był podział na lepszych i gorszych, chociażby na partyjnych i bezpartyjnych, na "robotników" i "inteligencję", na "chuliganów" i "zdrowy aktyw", na "syjonistów" i "Polaków", etc. etc.  Jeśli chodzi o osławioną równość, to pozwolę sobie zacytować "Towarzysza Szmaciaka":

By mogła zapanować Równość,
trzeba wpierw wdeptać wszystkich w gówno;
by człowiek był człowieka bratem,
trzeba go wpierw przećwiczyć batem.

Akurat pogoń za zyskiem oznacza, że wszyscy mogą kupować coraz więcej, coraz taniej - nie rozumiem, dlaczego to problem. To jest jeden z filarów rozwoju. Na koniec tylko dodam, że PiS to partia socjalistyczna, która stosuje również zagrywki rodem z poprzedniego ustroju.
  Odpowiedz
#14
Pewnie kolega Szanowny ma racje i ja tego nie kwestionuje.
Każdy ma prawo do swojej racji, bo mamy: wolność wypowiedzi. Ja też nie twierdziłem, że w czasach komunistycznych było fajnie i zawsze dobrze.
Mi bardziej chodzi, jak to wyglądało pod kątem: pracy i finansowania różnych instytucji z budżetu państwa.
W żadnym kraju nie działa wszystko idealnie. Nawet w bogatych krajach. W Stanach Zjednoczonych, gdzie kraj jest uznawany za najbogatszy na świecie i ma najbogatszą gospodarkę, a niektóre stany, od lat borykają się z biedą społeczną.
To jest: kraj kontrastów.

Wracając do Polski, za czasów komuny była w miarę dobra: równość społeczna, bo praca była nie tylko wszędzie, ale było prawie wszystko państwowe i do tego panował w społeczeństwie: NAKAZ PRACY.
Władza się sprzeciwiała: lenistwu, niepracowitości i na takich, którym się pracować nie chciało, inaczej patrzono.
Problem był przede wszystkim taki w okresie PRL - u, że, tak jak dzisiaj, było wielu takich, którzy chcieli sobie robić, co chcieli i sprzeciwiali się: rygorowi, jakiejś dyscyplinie, którą wprowadziła Ludowa Władza.
Niektórym się to nie podobało, dlatego te strajki na ulicach organizowali.
A ja nie mam nic przeciwko: dyscyplinie, bo ona czegoś ludzi uczy. Wolność też ma pewne granice, a dziś ludzie często ją przekraczają.
Ale tak, wracając już do głównego tematu, to prawda jest taka, że, w czasach PRL - u, było prawie wszystko państwowe, PKS był państwowy i dojazdy były wszędzie autobusami.
Autobusy jeździły nawet do zabitych dechami wsi, bo państwo to finansowało. Wprawdzie nie było w tamtym okresie "nowoczesności", jak teraz, były zwykłe, polskie samochody i wiele tak tych samochodów też nie było, ale czymś jednak ludzie mogli jeździć i dojazdy były wszędzie. To się zmieniało już, jakoś w połowie lat 90 - tych.
To, że już potem były pewne zaniedbania w Polsce, już w latach 90 - tych, to już trochę inna sprawa.
To był błąd i wina konkretnych ludzi.
Skądś biorą się te problemy, że w wielu miejscowościach w Polsce zapomniano o ludziach, którzy są "wykluczeni komunikacyjnie", a w czasach PRL - u takich problemów nie było, bo ludzi wożono wszędzie.

Pewne rzeczy się "mijają z prawdą" i nie można niektórym ludziom wierzyć w to, co opowiadają.
Bo każdy dziś ma prawo do swojej racji, jaka by ona nie była i nie w każdej RACJI jest prawda. Nawet nie jest pewne, czy rząd PiS wszędzie w Polsce stworzy ten PROGRAM o: przywracaniu połączeń autobusowych.
Na razie są to tylko zapowiedzi, ale w praktyce może być trochę inaczej. Tak samo, jak, co ciekawe, stworzyli kolejny PROGRAM mieszkanie plus, który tylko częściowo w Polsce ruszył.
No i się dowiedziałem, że już ciężko z tymi mieszkaniami, bo i tak ceny za wynajem takich mieszkań są rynkowe. Każdy chce lepiej na czymś zarabiać. I być może nie uda się do końca rozwinąć: mieszkania plus.

To nie jest prosta i łatwa sprawa rządu.
W dzieciństwie wychowywałem się na torach kolejowych szczecińskiego dworca i stąd pozostał sentyment do kolei.
W dzieciństwie również podróżowałem pośpiesznymi pociągami Polskich Kolei Państwowych.
  Odpowiedz
#15
Wracając do tematu połączeń: Czy ten program też obejmuje przywracanie połączeń dalekobieżnych? Mieszkam w 50 tyś. mieście a mam zaledwie jedno dalekobieżne połączenie kolejowe do miasta które nie jest żadnym celem turystycznym czy przesiadkowym. Jest dużo polskich miast nawet większych niż moje które nie mają żadnych dalekobieżnych połączeń do polskich metropolii albo wygodnego węzła przesiadkowego w pobliżu. Mam nadzieję że to się w końcu zmieni!
  Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Program do montowania filmów 4K Dudzio 3 846 18.05.2016, 15:04
Ostatni post: KOLEJWIZJA
  Program do obróbki filmów Squash 14 1 599 05.08.2013, 15:29
Ostatni post: Squash

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości