• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Franczyzobiorcy pracujący w PKP IC
#1
"Obóz pracy w Pendolino". Steward pokładowy powiedział "dość".

Pan Sylwek pracował pół roku jako steward pokładowy w ekspresach spółki PKP Intercity. – Niewolnictwo, wyzysk, zastraszanie – mówi nam w rozmowie telefonicznej. – Praca po 20 godzin dziennie. Dniówka 150 zł. To obóz pracy – skarży się były pracownik.


Szczegóły: Wirtualna Polska
  Odpowiedz
#2
Po części sam jest sobie winien, na każdej umowie masz napisaną stawke oraz inne dodatki, jeżeli były inne niż podczas ustaleń na rozmowie o pracę to mógł po prostu nie podpisywac umowy i podziekiwac za współpracę. 3 lata temu miałem podobną sytuację, miałem pracować oficjalnie na pełen etat a niedoszly pracodawca pierwszego dnia pracy dał mi pod nos umowę na pół etatu, ja do niego że w takim razie o 12 wychodze z pracy, a on że mam siedziec do 16 bo takie są w firmie zasady. Ja do niego że umów się przestrzega i siedzę do 12. Oboje sobie podziekowalismy.
  Odpowiedz
#3
Jako pracownik franczyzobiorcy, aktualnie jeżdżący na ED160 Flirt (w przeszłości również ED161 Dart, ED250 Pendolino, wagon restauracyjny typu WRmnouz) mogę odnieść się do zarzutów, na pewno będzie to bardziej realne niż wypowiedź Pani Rzecznik WARS.

Żeby zachować jakichś porządek będę odnosił się po kolei, wg. artykułu. 

Tak, często można poczuć się jak niewolnik. Płatny niewolnik. Tryb pracy to z reguły 14 dni pracy na 14 dni wolnego. W czasie tych 14 dni pracy zapomnij np. o alkoholu, bo mimo tego, że teoretycznie nie jedziesz, masz wolne, to w każdej chwili dyspozytor może zadzwonić, że zaraz wyjeżdżasz. I nie masz możliwości się zbuntować, nawet jak jesteś po 36 godzinach zmiany (na Darcie na przykład). Tak, po 36 godzinach zmiany, z dwoma dwugodzinnymi przerwami podczas którego skład jest sprzątany. Natomiast co do rezygnacji, nie miałem takiej sytuacji, miałem natomiast problem z uzyskaniem umowy, umowa podobno była, ale nie została mi dostarczona do podpisu. O tym, że jeden franczyzobiorca robi drugiemu często pod górę nie wspominając, bo po zwolnieniu od jednego nie mogłem zacząć jeździć u drugiego, bo pierwszy zgłosił w WARSie, że nadal jestem jego pracownikiem. I nie ważne, że nie miał na to żadnego dokumentu. To ja musiałem w WARSie udowadniać, że już u niego nie pracuję. Oczywiście o świadectwo pracy czy PIT upominanie pomogło dopiero, gdy wykonała to Inspekcja Pracy. Wypłaty to temat rzeka, raz dostajesz 140, innym 150, innym 170, a i 180 można jako kelner/barman lub obsługa jednoosobowa na IC. Menadżer czy Kucharz na EIC czy na Pendolino mogą dostać i po 250-300 zł dniówki. Premia, uznaniowe dostałem łącznie 3, dwa razy było to po 100 zł, raz 200 (praca w święta Bożego Narodzenia i Sylwestra/Nowy Rok). Czas pracy, kolejny temat rzeka. Dużo zależy od pociągu, są takie na których pracujesz po 6 godzin na dobę. A są takie gdzie 22 na dobę to norma (szczególnie Pendolino). A na Darcie przez zmianę nocne zmiana potrafi trwać tak jak pisałem nawet 36 godzin. Ile dni chcesz pracować to akurat jest do dogadania. Rzadko nie da się w tym temacie dogadać. Na Pendolino robiłem 7 dni na 7 na przykład. Teraz pracuję 16/10. W sensie 16 dni jestem w pracy, a na 10 zjeżdżam do domu (szczegóły, że dojazd do pracy i powrót z reguły schodzi mi po jednym dniu, plus jeszcze jeden jesteś nieprzytomny, albo przesypiasz). 

Umowa, sprawa drażliwa, raz dostaniesz, innym nie. Raz będzie to umowa o pracę, innym śmieciówka. Chociaż w tej pracy akurat śmieciówka jest dobra, bo w razie czego z dnia na dzień rzucasz pracę. Przerwy faktycznie, często w ich trakcie "uzbrajasz" wagon w towar. Zależy jak szybko Ci to idzie, im szybciej, tym szybciej przerwa. Jedzenie - podczas ostatniej kontroli usłyszałem, że nie mam prawa jeść, bo kontroli nie przywitałem od razu, tylko po tym jak przełknąłem kęs kanapki. A w trakcie przerwy nikt nie ma czasu na jedzenie, bo każdą chwilę wykorzystujesz na sen. Nawet jeśli odbywa się on na fotelu w Pendolino (Pendolino jako jedyne nie posiada pomieszczenia socjalnego, ani innej możliwości położenia się na składzie). 

Co do tego, że na 1 klasie pracują 2 osoby, a na 2 klasie 1 osoba jest głównie związane z wymaganiami PKP Intercity. W 1 klasie na każdej stacji dwóch pracowników musi witać i żegnać pasażerów. A podczas jazdy jeden wydaje napoje, drugi przekąski. A w drugiej klasie 1 osoba w zupełności wystarczy. Narzeka w tym wypadku na 400 osób (w Pendolino nie ma tylu miejsc), a co miałem powiedzieć na jednym z EIC (szczegółów nie podam, nie chcę się narażać), gdzie w piątek normalne było 700 osób w drugiej klasie? 8, 9, 10 czy 11 wagonów? Norma. Kontrole, na Pendolino bywają nawet kilka razy dziennie, przynajmniej te oficjalne, o tajemniczym kliencie nie wspominając. Na innych składach 1-2 w miesiącu, na innych to od miesięcy nikt kontroli nie widział. Teraz na przykład po sytuacji, z wydaniem przeterminowanych Princessy jako poczęstunek awaryjny kontrole pojawiają się wszędzie, bardzo często, i czepiają się wszystkiego, nawet tego, czego nie mają prawa. Ale tak to jest, jak kontroler pracuje 8 godzin, i nigdy nie pracował sam na wagonie, ani nawet na kuchni. Pracę zna teoretycznie. Kary są, i to często bardzo wysokie. Ja właśnie czekam na "wyrok" za ostatnią kontrolę. Ciekawe, ile czasu pracowałem za darmo...

Wypowiedź Pani Rzecznik praktycznie całkiem mija się z prawdą. Tak, działa to na zasadzie franczyzy. I tak na prawdę to tutaj kończy się prawda w jej wypowiedzi. Franczyzobiorca odpowiada za wynagrodzenie, ale przez wysokie ceny "najmu" wagonu oraz towaru (towar można pobierać właściwie tylko z magazynu WARS, który nalicza spore prowizje) nie jest w stanie dać dużo wyższych pieniądzy. Czas pracy jest tak zależny od franczyzobiorcy, jak rozkład jazdy zależny od opinii maszynisty. Czyli w ogóle. Obiegi składów są układane przez Intercity, wszelkie zmiany wykonywane są przez dyspozytora trakcyjnego IC, a franczyzobiorca może spróbować się zbuntować, to następnym razem dostanie jeszcze gorszy obieg. Oficjalnie niby nie wolno ustalać pod franczyzobiorców, ale wszyscy wiemy jak to jest, jeden skład potrafi ciągle jeździć najlepsze obiegi, a inny w ogóle przez pół roku na te obiegi nie wjedzie. Harmonogram też jest tylko teoretycznie ustalany przez franczyzobiorcę, bo przez to, że nigdy nie wiadomo gdzie pojedziesz za dwa dni to nic nie da się ustalić. Jak ustalić na przykład codzienne zmiany, jak dziś kończę w Krakowie, jutro w Poznaniu, pojutrze w Olsztynie? (To akurat rzeczywista sytuacja, tak prawdopodobnie pojadę, o ile nic się nie zmieni). Także zarządzanie franczyzobiorcy ogranicza się do minimum, bo na wszystko WARS ma swoje standardy, przepisy, i dokumenty. Co do miejsc noclegowych dla załóg Pendolino to jest to cała prawda. Śpi się w zimnym, albo w gorącym. W czystości, albo w brudzie. Pościel jest zmieniona, albo i nie. Pluskwy to normalność. Poza tym, jak franczyzobiorca ma załatwiać noclegi dla pracowników jak nie tam, gdzie zapewnia WARS? Który hotel przystanie na takie warunki? Dziś załoga jest w Rzeszowie, jutro w Bielsku, pojutrze w Gdyni, potem Warszawa, Kołobrzeg, albo Kraków. Poza tym, zmiany obiegów w stylu, siedzisz w hotelu i dostajesz telefon, że za 30 minut skład wyjeżdża z postojowej i ich nie interesuje jak, ale załoga ma być. A jak nie to 5 tys. zł kary. Zdecydowanie łatwiej jest wtedy dotrzeć z hotelu blisko stacji oferowanym przez WARS, niż z drugiego końca miasta. Na innych składach wygląda to nieco inaczej, albo masz swoją kuszetę, z prysznicem, z łóżkiem piętrowym, albo śpisz na materacu, na podłodze, w wagonie, często bez grzania, albo bez klimatyzacji i szans na otwarcie okna. 

Co do dalszej części artykułu - zawsze mówiłem, że coś mi się nie podoba, mój aktualny szef bardzo dobrze o tym wie, bo sam jeździł 3 lata, i sam ma dosyć. Wie, że niewiele brakuje, a rzucę tą pracę. Zdrowie poświęca się, kręgosłup boli, ciągłe niewyspanie - np. dziś spałem 2 godziny w nocy po 12 godzinach zmiany, żeby zacząć kolejne 19 godzin zmiany. W dzień mam 3 godziny przerwy, ale co to za spanie? A do Inspekcji Pracy ciężko zgłosić, bo momentalnie cała firma wie, że to ty. No i najlepsze, żadna skarga nie wpłynęła, gdzie mój były szef w ciągu 6 tygodni wielokrotnie o tym wspominał, a takich szefów jest wielu. Nie mówiąc już o sytuacji, gdzie kazano nam spać w pokoju, gdzie było pełno robactwa, albo na trawie...

Zdaję sobie sprawę, że nie wyjaśniłem tu wszystkiego, więc jeżeli ktoś chce coś jeszcze wiedzieć, śmiało pytajcie, trochę już w tym bagnie spędziłem...
  Odpowiedz
#4
Nigdy bym nie pomyślał, że w WARSie dzieją się takie "kuriozia" ale to chyba problem całej kolei
A jak wygląda kwestia urlopów i rozliczania czasu pracy? W sensie czy w Wars rozlicza się za przepracowane godziny, obiegi czy jak?
  Odpowiedz
#5
(23.03.2019, 11:35)Konrad1961 napisał(a): Po części sam jest sobie winien, na każdej umowie masz napisaną stawke oraz inne dodatki, jeżeli były inne niż podczas ustaleń na rozmowie o pracę to mógł po prostu nie podpisywac umowy i podziekiwac za współpracę. 3 lata temu miałem podobną sytuację, miałem pracować oficjalnie na pełen etat a niedoszly pracodawca pierwszego dnia pracy dał mi pod nos umowę na pół etatu, ja do niego że w takim razie o 12 wychodze z pracy, a on że mam siedziec do 16 bo takie są w firmie zasady. Ja do niego że umów się przestrzega i siedzę do 12. Oboje sobie podziekowalismy.

Niestety, ale niektórym pracodawcom pozostały nawyki z czasów, kiedy to ze względu na wysokie bezrobocie wykorzystywano pracowników, łamiąc wszelkie zasady kodeksu pracy i zawartych umów. Pracownicy się na to godzili z obawy utraty pracy i środków do życia.
W chwili obecnej sytuacja na rynku pracy się nieco zmieniła, a nawet odwróciła. Jednak powyższa sytuacja pokazuje, że do niektórych to jeszcze nie dociera.
  Odpowiedz
#6
(23.03.2019, 17:24)SAP102 napisał(a): Nigdy bym nie pomyślał, że w WARSie dzieją się takie "kuriozia" ale to chyba problem całej kolei
A jak wygląda kwestia urlopów i rozliczania czasu pracy? W sensie czy w Wars rozlicza się za przepracowane godziny, obiegi czy jak?

Płacone masz za dzień. Nie ważne czy jedziesz, czy stoisz w rezerwie, powinieneś mieć zapłacone. Wiem, że niektórzy franczyzobiorcy za dzień w rezerwie płacą 1/2 stawki, co jest jak dla mnie nieuczciwe, bo i tak muszę siedzieć w pociągu i być gotowy do ruszenia w każdej chwili.
  Odpowiedz
#7
Wiadomo, nigdzie nie ma idealnej pracy. Ale dziwię się, że ktokolwiek pracuje na takich warunkach.
  Odpowiedz
#8
Mnie też dziwi to że istnieje taka spółka jak WARS, dlaczego gastronomii podobnie jak manewrowych,ustawiaczy, rewidentow,maszynistów, konduktorow czy warsztatow nie ogarnia IC we własnym zakresie? Gastronomia to jakas branża specjalnej troski?
  Odpowiedz
#9
Według mnie - po prostu mniej roboty bo zobacz: Z jakichkolwiek uchybień, kontroli tłumaczyć się musi WARS nie IC. Składki dla pracownika też zmartwienie WARSu nie IC, wszelakie zażalenia - do WARSu nie IC.
  Odpowiedz
#10
Wars w 50,02% należy do IC a reszta czyli 49.98% to Skarb Państwa. Czyli IC oprócz pracowników musi opłacić jeszcze program "Rodzina na swoim" czyli tych wszystkich dyrektorów, managerow oraz resztę specjalistów od spraw niepotrzebnych. Nikt mi nie mówi że to jest taniej. Zresztą IC i WARS to pikus....co dopiero powiedzieć o tworach takich jak PKP CargoTabor, Dolkom,ZRK "Dom" czy PKP Cargo Service
  Odpowiedz
#11
Składki wszystkie płaci franczyzobiorca, nie WARS. Rola WARSu to w sumie ustalanie menu, dostarczanie towaru, szkolenia pracowników, i zawracanie dupy pracownikowi i franczyzobiorcy Big Grin
  Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości