• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Pierwsze Pendolino z Wrocławia
#1
14 grudnia br. odbyłem podróż pierwszym Pendolino z Wrocławia Głównego.

Pociągi którymi jechałem:
Express InterCity Premium 6102 rel. Wrocław Główny – Warszawa Wschodnia:
Wrocław Główny: 6:17
Warszawa Centralna: 10:02
Zestawienie: ED250-013

Express InterCity Premium 1605 rel. Warszawa Wschodnia – Wrocław Główny:
Warszawa Centralna: 13:20
Wrocław Główny: 17:02
Zestawienie: ED250-013


Około 5:45 pojawiłem się na Dworcu Głównym we Wrocławiu. Pendolino było już podstawione, zajęliśmy z osobą towarzyszącą miejsca. Na peronie sporo ludzi, mnóstwo robiło sobie zdjęcia z pociągiem albo kręciło odjazd. W okno zapukał mi mikrobart, ale nic nie słyszałem co do mnie mówił. Potem przysłał wiadomość z pozdrowieniami dla pionierskiej ekipy ForumKolejowe.pl na pokładzie EIP. ;-)
W komunikatach megafonowych przypomnienie o opłacie 650 zł za brak biletu. Na 5 minut przed odjazdem komunikat głosowy w Pendolino o tym samym.
Odjazd planowo. Potem -3 minuty przed planem i taką rezerwę czasową trzymał cały czas do samej Warszawy.
Gdzieś za Opolem ciemna była tarcza ostrzegawcza przejazdowa i nie działała SSP na przejeździe. W okolicach Lublińca część przejazdów była strzeżona przez radiowozy Policji.
W pociągu jechało wiele dziennikarzy, m.in. Gazeta Wyborcza Wrocław i Gazeta Wrocławska. „Wiadomości” TVP nagrywały reportaż do głównego wydania. Udzieliłem wypowiedzi. Dziennikarka zadawała pytania, a ja starałem się przedmiotowo (obiektywnie) odpowiadać, ale większość pytań była na jedno kopyto, na które nie można było odpowiedzieć inaczej jak pozytywnie.
Ankieterzy Ipsos robili wywiady na temat tego pociągu. Za Włoszczową Północ kierownik pociągu ogłosił osiągnięcie 200 km/h.
Komunikaty o stacjach były wygłaszane często za późno. Np. w Częstochowie Stradomiu komunikat o zbliżaniu się do stacji został wygłoszony już po zatrzymaniu. Gdyby ktoś na podstawie komunikatu miał się przygotować do wysiadania, to nie zdążyłby. Natomiast przed Warszawą Zachodnią można było usłyszeć, że mamy możliwość przesiadki na pociąg w do st. Berlin Główny. Rzadko się zdarza usłyszeć polską nazwę tej stacji.
W Warszawie Zachodniej wsiadło dwóch chłopaków, którzy bez biletu przejechali się do Warszawy Centralnej. :-D

Po krótkim pobycie w Warszawie powrót. Zachodzimy jeszcze zobaczyć Pendolino do Gdyni, opóźnione 5 minut z powodu pożaru poc. PKP Energetyka gdzieś przed CMK-ą.
Sporo ludzi, stałem w miejscu gdzie akurat nie było widać wyświetlaczy peronowych, mając więc obok siebie panią w kurtce „EIP” zapytałem o numer pociągu. I tu wielki negatyw. „Co to jest numer pociągu? Ja nie mam informacji o numerach pociągu, nikt mi takiego pytania jak dotąd nie zadał. Znam tylko destynację pociągu.” (Do jasnej ciasnej, destynację!? A nie lepiej po polsku: cel, przeznaczenie? Skojarzyłem znaczenie tego słowa tylko dlatego, że znam w jakimś stopniu język angielski.). Numer pociągu, zwłaszcza przy braku konkretnej nazwy, to podstawowa cecha rozpoznawcza pociągu. Pani informatorka nie wiedziała co to jest. No dobra, już kit z numerem, sam sobie sprawdzę. Niech mi tylko pani powie, z którego kierunku będzie jechał, to przejdę na przód. Było spore zamieszanie ludźmi na peronie i akurat nie widziałem tablicy z numerem peronu po którym był pokojarzył kierunek wjazdu wiedząc że z jednej strony na głowicy rozjazdowej nie ma przejazdu pomiędzy torami 1 i 2. Tak więc również o to postanowiłem zapytać informatorkę. I tu kolejne rozczarowanie, bo tego też nie wiedziała. Na szczęście wiedziała na którym peronie się znajdujemy. Sytuację próbował ratować jakiś jej przełożony w cywilnym ubraniu. Potem podbiegł do mnie na początek peronu, by potwierdzić mi z którego kierunku będzie jechał pociąg. Nie wiem czy akurat trafiłem na jednostkowy przypadek, ale mam po tym niesmak.
Kolejny negatyw to zestawienie pociągu wyświetlane w Warszawie Centralnej:
[Obrazek: 10696351_735233883222867_143660479759688...0faef1b8e0]
Co tu robi wózkownia przy każdym wagonie?

Czekając na moje Pendolino na peronie spotykam Jaybeego, Iwana i Ziemowita, którzy także jadą tym pociągiem. O 13:15 wjechał. Wyjechał z opóźnieniem +4, bo po wsiadaniu osoby na wózku winda nie chciała się samoczynnie złożyć. Trzeba było ręcznie ją złożyć.
Część osób była ta sama co w drodze do Warszawy, np. pani z agencji reklamowej, sprzątaczka, część obsługi wozu barowego. W okolicach Idzikowic 4 semafory SBL wskazywały sygnał stój, opóźnienie 10 minut.
W pociągu spotykam Leonardo, Pepego i Jagodę.
Komunikaty o karze 650 zł, w przeciwieństwie do poprzedniego kursu, lecą podczas każdego postoju handlowego.
Za Opocznem Południe kierownik, sugerując się rozkładowym czasem, zapowiedział przedwcześnie osiągnięcie 200 km/h, kiedy krótko po zapowiedzi minęliśmy przejazd w poziomie szyn. Do Wrocławia już nie nadrobiliśmy całkowicie opóźnienia. We Wrocławiu rozkładanie windy dla wózkersów ręcznie. Konduktor otworzył szafkę, włożył drąga i ręcznie pompował.


Co do samego Pendolino, mam mieszane odczucia. Było to moje pierwsze zetknięcie się z pociągami tej klasy. Nigdy nie jechałem kolejami dużych prędkości za granicą, więc nie mam porównania. W Polsce też wcześniej nie widziałem Pendolino.
Na pozytyw zasługuje wygląd zewnętrzny. Robi wrażenie, świetnie się prezentuje. Zauważyłem, że przy promocji Pendolino PKP IC posługuje się także tradycyjnym logo PKP, to także pozytyw. Na pozytyw należy także bardzo dobre wygłuszenie wagonu, w ogóle nieporównywalne do innych pociągów w Polsce.
Natomiast wnętrze nie robi już takiego dobrego wrażenia. Na duży negatyw zasługuje informacja podróżnicza. Nie wyświetla bieżącej daty i godziny, imienin, informacji o pociągu(numer, nazwa, rodzaj), co przecież jest standardem chociażby w pociągach osobowych. Nie ma też bieżącej prędkości czy odległości do kolejnej stacji, co też jest już rzeczą zwyczajną w pociągach pospiesznych. W wozie barowym (część miejsc siedzących 2 klasy) nie ma też powtórzenia wyświetlacza informacji podróżniczej dla siedzących w kierunku przeciwnym. Jest powtórzony tylko ekran wyświetlający reklamy i różne inne zbyteczne rzeczy.
Podobno ma się to zmienić, bo nie było czasu na wdrożenie tego. Wszystko ma się wyświetlać, również na tych monitorach. Na tę chwilę informacja podróżnicza w środku to jeden wielki negatyw.
Nie wiem też czemu ma służyć klasyczna muzyka przed komunikatem o opłacie 650 zł. Nie pasuje ona do tego komunikatu.
Na ogólny pozytyw zasługuje toaleta. Świetnie się sprawdza podświetlanie czujników wody i suszarki nad zlewem, dzięki temu wiemy dokładnie gdzie trzymać dłonie, aby woda leciała dalej albo suszarka działała. Nie mniej, nie ma ręczników papierowych, które mogłyby się przydać. Chyba nie ma też śmietnika, więc podpaski nie wyrzucimy, ale tu nie jestem pewien.
W Pendolino ETR460-007, które odwiedzało Polskę w 1994 roku, miało roletki sterowane przyciskami. W ED250 rolety są ręczne.
Śmietniki są źle zaprojektowane. Klapa opada, nie można zostawić otwartego śmietnika. Ich kształt wewnętrzny jest niepraktyczny. Wrzuciłem butelkę 0,33 l po Fritz-Koli i nie mogłem jej ustawić tak, by najlepiej wykorzystać całą pojemność śmietnika. Następnie wrzuciłem butelkę 0,5 l po piwie Lubuskim i śmietnik nie chciał się już zamknąć. Doszło kilka rzeczy i w ten sposób się zapełnił.
[Obrazek: 10847906_735196813226574_723274767563837...d6bb3e44bd]
Do tego brak otwieracza do butelek pod stolikiem.
Tak więc nie ma szału jeśli chodzi o nowoczesność wnętrza i w ogóle nie sprawia to wrażenia najwyższej klasy pociągów.
Zapachy z kuchni wozu barowego nie są należycie wentylowane i rozchodzą się za mocno na pozostałą część składu. Ceny w wagonie barowym wyższe progresywnie – im droższy produkt, tym większa różnica w porównaniu do innych pociągów. Różnica ta wynosi od 0,50 do 5 zł.

Wracając jeszcze do wrażeń z samego przejazdu, widać że wszyscy się starali aby premiera wypadła jak najlepiej. Zwłaszcza dotyczy to pracowników niższego szczebla. Sprzątaczka przechodziła przez skład często, pomimo że nie miała dużo do pracy. Ręczne rozkładanie windy dla niepełnosprawnych konduktorzy wykonywali jak najszybciej i najstaranniej. W Warszawie Centralnej po 2 minutach opóźnienia pojawiła się jakaś pani w kurtce EIP z radiotelefonem, więc nie była to informatorka. Ogólnie dobre wrażenie robiła też liczba informatorów. Na każdej stacji z postojem było ich mnóstwo. Nawet konduktor w IC „Światowid” zagajony przyznał, że nie chciał by coś się stało i też by robił wszystko, aby premiera wypadła jak najlepiej.
Pani z wynajętej agencji reklamowej rozdawała długopisy. Był też konkursik z koszulką do wygrania.
W obu przejazdach musiałem się upomnieć o poczęstunek w cenie biletu. Za drugim razem ta sama pani wytłumaczyła mi, że w wozie barowym nie rozdają poczęstunku i dlatego nas pominięto. Traktują wóz barowy jako całość, podczas gdy jego część, oznaczona jako miejsca rezerwowe, powinna być traktowana jak zwykła 2 klasa. Wózkersi mają tam miejscówki, jadą też ich osoby towarzyszące, które niekoniecznie chcą być klientami wozu barowego.
Mnóstwo osób interesowało się Pendolino. W Częstochowie Stradomiu wyglądało to wręcz komicznie, kiedy ok. połowa ludu, gęsto ustawionego na peronie, nagrywała już nie pierwszy przejazd. Wiele osób robiło sobie zdjęcia, czy to na peronie czy to już w środku.
Zajętość była słaba. W stronę Warszawy zajętość była zawyżana przez wielu miłośników kolei i dziennikarzy. Z powrotem pustki były jeszcze większe.


Podsumowując, mam mieszane uczucia co do tego wszystkiego.
--
  Odpowiedz
#2
Mariusz W. napisał(a):W Częstochowie Stradomiu wyglądało to wręcz komicznie, kiedy ok. połowa ludu, gęsto ustawionego na peronie, nagrywała już nie pierwszy przejazd. Wiele osób robiło sobie zdjęcia, czy to na peronie czy to już w środku.
Podobnie wyglądało to przy przywróceniu przejazdów osobowych na linii nr 30 Lublin-Lubartów w kwietniu 2013. W Lubartowie i na niektórych stacjach dużo osób przyszło obejrzeć tylko, co czasami wygladało komicznie. Ludzka ciekawość, tak to jest.

Ogólnie fajna relacja. Pomimo tego, że jako podsumowanie dajesz "mieszane uczucia co do tego wszystkiego" to odnoszę wrażenie jednak bardziej pozytywnego wydźwięku tej relacji. Wydaje mi się, że niektóre rzeczy na które zwracasz uwagę i sprawiły pewien niesmak są jednak drobnostkowe - brak znajomości numeru pociągu przez personel informacyjny nie jest aż tak istotny patrząc z szerszej perspektywy.

Inne rzeczy rzeczywiście wyglądają trochę gorzej. Upominanie się o poczęstunek w cenie biletu jest troszkę nie halo, rzeczywiście powinni to jakoś lepiej zorganizować. Informacja pasażerska też wygląda kiepsko - w Marlborasach InterRegio pokazuje się prędkość i rzeczy o których wspominałeś przecież, więc nie powinno tego zabraknąć i tutaj.

Co do różnicy cen - czy w dalszym ciągu obowiązuje różnica między wagonem restauracyjnym a wagonem barowym? Wiem, że taka była jak ostatnio jechałem w 2013 - ale nie jestem pewien, czy to dalej funkcjonuje. Ciekawi mnie, czy wobec tego różnica jest jeszcze wyższa w EIP od restauracyjnego czy od barowego.

Co do frekwencji to trzeba przyznać, że jednak to byłą niedziela - zobaczymy, jak się to wszystko rozkręci i jak wszystko będzie wyglądać na tygodniu przez najbliższe miesiące.
Mariusz W. napisał(a):(Do jasnej ciasnej, destynację!? A nie lepiej po polsku: cel, przeznaczenie? Skojarzyłem znaczenie tego słowa tylko dlatego, że znam w jakimś stopniu język angielski.). Num

Tu cię zaskoczę.

[Obrazek: 013017-00.png]
Dawniej, tzn. kiedyś było w użytku, następnie z niego wyszło. Wink
  Odpowiedz
#3
Barciur napisał(a):Tu cię zaskoczę.

[Obrazek: 013017-00.png]
Dawniej, tzn. kiedyś było w użytku, następnie z niego wyszło. Wink
Niczym mnie nie zaskoczyłeś, bo wiedziałem że to obce i zbyteczne zapożyczenie. ;-) Nie ważne czy współczesne czy dawne.
Współcześnie bardziej wyciągane z języka angielskiego niż z łacińskiego.
Barciur napisał(a):Upominanie się o poczęstunek w cenie biletu jest troszkę nie halo, rzeczywiście powinni to jakoś lepiej zorganizować.
Przypomniała mi się też sytuacja z płaceniem za flaki. Przed odebraniem zapłaty pani bezpruderyjnie zajrzała do płatnika kelnerskiego, czy aby na pewno zapłaciłem. :-D Nie wyglądało to najlepiej.
--
  Odpowiedz
#4
Policja na przejazdach i słowo destynacja najciekawsze Smile
Mój kolejowy kanał na YT: http://www.youtube.com/user/MMERLIN2

Moja strona kolejowa na FB: https://www.facebook.com/DamianTkolej
  Odpowiedz
#5
Czy menu w barowym znacząco różni się od tych z EIC?

Kolej damskim okiem
elf KM girl
  Odpowiedz
#6
trochę drożej i kosmetyczne zmiany w menu (np nie ma hamburgera a wybor kanapek jest wiekszy)
  Odpowiedz
#7
Proszę bardzo, jadłospis z wozu barowego Pendolino:
http://www.dropbox.com/s/l11k5dn2wpwfex ... dolino.zip

I artykuł na ten temat:
http://justdoeat.pl/2014/12/nowe-menu-w ... szukiwane/
--
  Odpowiedz
#8
Dzięki Smile

Ubogo trochę, brakuje mojej ulubionej potrawy z restauracyjnego.
Ale to w końcu nie restauracyjny.

//post nr 150

Kolej damskim okiem
elf KM girl
  Odpowiedz
#9
Literówki się nie ustrzegło to menu Wink "Prawcownicy WARS"... na zdjęciu 0016.
  Odpowiedz
#10
Ja również miałem okazję jechać pendolino w niedzielę i z ogólnych wrażeń zapamiętałem głównie to, że wibrował jak diabli po osiągnięci 200 km/h, poza tym ogólnie tłumienie drgań raczej średnie, wyciszenie robi faktycznie wrażenie.

Zainteresowanie ludzi o 17.30 na centralnym nadal spore, chciałem zrobić zdjęcie, ale dziki tłum zasłonił ezeta Big Grin. Co ciekawe kilka osób robiło sobie tzw. selfie z pociągiem.

W temacie obsługi. Pani w kasie po wydaniu mi bezpłatnej miejscówki zapytała, czy aby na pewno w EIP nie trzeba dopłaty, a konduktorka wzięła mój bilet i spytała drugiego pracownika, czy obowiązuje. Trafił się też kwiatek w postaci "Włoszczowy Północnej", ale trudno. Ludzie od porządku starają się nie tylko w EIP, w poniedziałek w Wysockim to samo, co chwilę przechodzi, pełna kultura, jak w cywilizacji Big Grin

Informatorzy jak zwykle pokazali klasę-pytam pana na peronie, czy ma rozkład jazdy. Po potwierdzeniu proszę o sprawdzenie pociągu z Katowic do Warszawy i na powrót. I słyszę odpowiedź "jakby pan poszedł do koleżanki u góry to byłoby szybciej" (niestety obecne przepisy zabraniają bicia po ryju). Upewniam się, że informator potrafi czytać rozkład i nalegam na sprawdzenie. Efekt? W jedną stronę udało się w miarę bez problemu (co prawda pan nie zauważył "Górnika" i EIP proponując wyłącznie "Wysockiego", ale od biedy może być, natomiast w drugą stronę zaproponował wyłącznie TLK przez Częstochowę o 17.25. Na moje pytanie, czy aby na pewno nie ma nic innego stwierdził, że nie widzi...
Jeszcze dwa słowa w temacie informatorów-zagaduję informatorkę w Gdyni o postoje i ceny EIP. Postoje jeszcze owszem, ale dostępu do cen nie mają. W zasadzie wszystko fajnie, ale dlaczego mówi się do klienta per "ty"?
Po pierwsze, wolę pić wódkę niż pisać wiersze.
PL-KSL
  Odpowiedz
#11
Mariusz W. napisał(a):Za Włoszczową Północ kierownik pociągu ogłosił osiągnięcie 200 km/h.

Z taką szybkością jechałem w Hiszpanii...
http://www.railphoto.info/galeria/displ ... ?pos=-5843
  Odpowiedz
#12
To może teraz pora na moją króciutką relację po przejechaniu odcinka Kraków Gł - Gdynia Gł

rustsaltz napisał(a):Ja również miałem okazję jechać pendolino w niedzielę i z ogólnych wrażeń zapamiętałem głównie to, że wibrował jak diabli po osiągnięci 200 km/h, poza tym ogólnie tłumienie drgań raczej średnie, wyciszenie robi faktycznie wrażenie

A ja właśnie byłem zachwycony praktycznie brakiem wibrowań i nawet nie poczułem kiedy osiągneliśmy magiczne 200 km/h

Ogólnie po przejechaniu się pierw InterCity do Krakowa, potem Pendolino do Trójmiasta i dalej TLK-ą do Szczecina moja opinia o ED250 jest naprawdę wysoka. Utwierdziłem się w wcześniejszej opinii, że był to dobry zakup
Pociągiem nad Zalew Szczeciński
Wysiadając bądź ostrożny na drodze, następny przystanek: Cmentarz Centralny
  Odpowiedz
#13
Ja swoją pierwsza podróż Pendolino mam zaplanowaną na najbliższą niedzielę, więc też coś napiszę od siebie w tym temacie.
Mój kolejowy kanał na YT: http://www.youtube.com/user/MMERLIN2

Moja strona kolejowa na FB: https://www.facebook.com/DamianTkolej
  Odpowiedz
#14
No to czas na moje refleksje. Jak wiecie, pociągami jeżdżę rzadko, ale miałem wczoraj porównanie Wink

Po pierwsze, zauważyłem, że wszyscy ładowani są do jednego wagonu, a reszta składu jedzie pusta. Nie miałem ochoty jechać w wagonie wypełnionym w 80%, jak inne były wypełnione może w 10%. Usiadłem nie na sowim miejscu, nie było z tym problemów u drużyny konduktorskiej. Miejsca miałem przy stoliku, ale sprawdziłem też inne Wink Fotele wydają się być wygodne. Cisza w czasie jazdy jest świetna. Nawet przy 200km/h jest cicho. Ogólnie przy jeździe 120km/h w ogóle nie czuć tej prędkości. Jako poczęstunek do wyboru były tylko napoje (herbata, kawa, soki, woda). Mam nadzieję, że juz w niedalekiej przyszłości te pociągi będą mogły rozwijać 200km/h na dłuższym odcinku niż aktualnie.

W drodze powrotnej jechałem w wagonie 111A. różnica spora Wink
Mój kolejowy kanał na YT: http://www.youtube.com/user/MMERLIN2

Moja strona kolejowa na FB: https://www.facebook.com/DamianTkolej
  Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości