• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Nowy system rezerwacyjny
#1
W przyszłym roku PKP Intercity chce wprowadzić nowy system rezerwacyjny. Zakup biletu na pociąg będzie przypominał rezerwację biletu lotniczego. Zmiana ma dotyczyć nie tylko nowych pociągów Pendolino, ale też tradycyjnych składów Intercity.

W tym tygodniu w Hiszpanii na temat funkcjonującego tam systemu rezerwacyjnego rozmawiał prezes PKP Intercity Janusz Malinowski.

Przewoźnik chce wdrożyć dynamiczny system sprzedaży. Według założeń ceny biletów na pociągi PKP Intercity mają być zróżnicowane w zależności od popytu i terminu zakupu. Obowiązywać będzie m.in. zasada podobna jak w liniach lotniczych - im wcześniej, tym taniej.

http://wyborcza.pl/1,91446,14309166,PKP ... yjnym.html
  Odpowiedz
#2
Brzmi ciekawie, ale zobaczymy, jak wyjdzie w praktyce.
Niestety pewnie nie weźmie się pod uwagę mentalności Polaków, że gros kupuje bilety na ostatnią chwilę, bo mało kto planuje podróże z wielkim (powiedzmy większym niż 2 tygodnie) wyprzedzeniem.

Ciekawe czy przewoźnik udostępni jakiś moduł cenowy publicznie, aby można było sobie sprawdzić jaki pociąg w relacji A-> B jest najtańszy pod kątem biletów, a jaki najdroższy.

Ciekawe także czy zniknie wtedy oferta "Wcześniej"?
Zapraszam na swój kanał YouTube: http://www.youtube.com/user/MrPitagoras1989
  Odpowiedz
#3
pitagoras23 napisał(a):nie weźmie się pod uwagę mentalności Polaków, że gros kupuje bilety na ostatnią chwilę, bo mało kto planuje podróże z wielkim (powiedzmy większym niż 2 tygodnie) wyprzedzeniem.
Co ma do tego mentalność? Skoro mało kto planuje podróże na >2 tygodnie, to mało kto kupuje bilety dużo wcześniej; masło maslane. Nie wiem dlaczego uważasz, że większośc podróży typu Kraków-Warszawa czy Katowice-Gdynia ma być planowana z dużym wyprzedzeniem, zwłaszcza że bilety IC są z miejscówkami (wiem że mozna rezerwację zmienić ale oznacza to przyjemność stania w kolejce do kasy)

pitagoras23 napisał(a):Ciekawe także czy zniknie wtedy oferta "Wcześniej"?
Jeśłi zrobią to co obiecują (czym straszą???) to z definicji i bez oferty będzie im wcześniej tym taniej.
  Odpowiedz
#4
Nie za bardzo masło maślane. Ile % podróżnych kupuje bilety z tygodniowym lub dwutygodniowym wyprzedzeniem. Stosunkowo mało, może z 20-30% (moje szacunkowe przemyślenia, niczym nie poparte) wyłączając komunikację międzynarodową oraz wagony sypialne.
Więc skoro system ma być oparty na trybie "Wcześniej -> Taniej" to i tak niewiele osób na tym skorzysta.
A uważam tak, dlatego, żeby w końcu bilety były tańsze niż są obecnie.
Zapraszam na swój kanał YouTube: http://www.youtube.com/user/MrPitagoras1989
  Odpowiedz
#5
pitagoras23 napisał(a):Ile % podróżnych kupuje bilety z tygodniowym lub dwutygodniowym wyprzedzeniem. Stosunkowo mało, może z 20-30% (moje szacunkowe przemyślenia, niczym nie poparte)
Na równie naukowych podstawach (własne przemyslenia ;-D ) szacuję, ze taki mniej więcej procent osób może planować podróż na 2-3 tygodnie naprzód, z dokładnoscią do dnia i godziny.
  Odpowiedz
#6
Mentalność łatwo się zmienia gdy chodzi o pieniądze.

Gdy pasażerowie wyczują, że Kowalski pojechał za 20 zł bo kupił bilet tydzień wcześniej a Nowak już za 30, bo jest leniwy i kupował godzinę przed odjazdem to tylko kwestią czasu jest nauczenie się wcześniejszego planowania.

Oczywiście nie zawsze jest to możliwe, czasem podróż jest niemożliwa do zaplanowania. Dobrym rozwiązaniem byłaby wg mnie gwarancja maksymalnej ceny - powiedzmy, że największa opłata za przejazd to taka, jaką zakłada taryfa obliczona na podstawie kilometrażu (możliwe, że oddzielnie dla szczytu komunikacyjnego i dla okresu poza nim). Każda inna opcja byłaby od tej kwoty niższa. Może to byłby strzał w dziesiątkę?
Kanał na YouTube - zachęcam do subskrybcji: https://www.youtube.com/user/BartekDziwak
  Odpowiedz
#7
W teorii to wszystko brzmi wyjątkowo pięknie, ale sami wiemy, jak wygląda polska rzeczywistość kolejowa.
Najlepiej by było, jakby wszyscy stosowali jeden system, wtedy miałoby to może jakiś większy sens.
Teraz pozostaje jeszcze pytanie, w jakich godzinach używać pojęcie szczytu komunikacyjnego? Od 5 do 9 i od 15 do 18 czy może w innych ramach czasowych. Co na przykład z dniami świątecznymi?

Oczywiście, jak ludzie wyczują, że jest taniej, kiedy kupujesz wcześniej, tak jak u przewoźników autobusowych (Polski Bus jak choćby) to czy przewoźnik więcej na tym nie straci, bo wszyscy będą kupowali wcześniej i nie będą pokryte koszta stałe czy zmienne uruchamiania pociągów.

Można by tak długo gdybać, debatować. Jedno jest pewne, każde rozwiązanie mające na celu obniżenie cen biletów będzie dobre.
Zapraszam na swój kanał YouTube: http://www.youtube.com/user/MrPitagoras1989
  Odpowiedz
#8
Nie zgadzam się z Tobą. Taki system u przewoźnika regionalnego nie ma najmniejszego sensu. Nikt nie planuje przejazdów 30-50 km z dużym wyprzedzeniem.

Pewnie chodzi tu o system "first minute" - to na największy sens i zapewnia jako takie finansowanie. Pierwsze osoby płacą mało, każda kolejna trochę więcej. Ostatnie miejsca to już cena "zwykła", handlowa, bez promocji.
Kanał na YouTube - zachęcam do subskrybcji: https://www.youtube.com/user/BartekDziwak
  Odpowiedz
#9
pitagoras23 napisał(a):Oczywiście, jak ludzie wyczują, że jest taniej, kiedy kupujesz wcześniej, tak jak u przewoźników autobusowych (Polski Bus jak choćby) to czy przewoźnik więcej na tym nie straci, bo wszyscy będą kupowali wcześniej i nie będą pokryte koszta stałe czy zmienne uruchamiania pociągów.

Jak ludzie wyczują, że jest taniej to przynajmniej ktoś kupi bilet na pociąg zamiast na Polski Bus. Bo bez obniżki cen to po za wakacyjnymi i świątecznymi weekendami, to przy takiej cenie jak jest za TLK to mogą sobie muchy a nie pasażerów wozić. 70 zł za Kraków - Gdynia to za dużo ale jeszcze w normie, natomiast 37 zł za Kraków - Gliwice to jest cena skandaliczna. Autobus kosztuje 20 zł. Ja wybrałem pociąg TLK tylko dlatego, że jestem fanem kolei, natomiast ktoś nie będący MK by pojechał autobusem za 20 zł i do tego wiele szybciej. Szczególnie krótkie odcinki są w ogóle nieopłacalne w TLK. A na takich mogli by zarobić, jak by sobie ludzie jeżdzili TLK-ą nie od razu nad morze, ale np. na krótkich odcinkach do 200 km. O taryfie EIC to lepiej w ogóle nie mówić bo musiało by mnie nieźle pogrzać żeby dać 120 zł za Kraków - Warszawa, od kąd nie mam zniżki 50% to tym nie jeźdżę. Zaznaczam też że w Czechach pociągi IC, EC, EN są w tej samej cenie co Rychliki (pospieszne) i osobowe a nawet Pendolino jest w tej samej cenie jedynie + miejscówka 20zł.

Kolej się musi nauczyć, że nie konkuruje tylko ze sobą, ale też z autobusem, z busem, z własnym samochodem (szczególnie przy zasilaniu gazem lub ON to już w 2 osoby kolej się nie opłaca). Kolej premium natomiast konkuruje z samolotami. Taki Kiepura jak skończy się kilka promocyjnych miejsc to kosztuje drożej niż tanie linie lotnicze i dziwią się, że muchy jadą. Także czy to TLK, czy to EIC czy to EN Jan Kiepura wszystkie one są za drogie i jest tańsza niekolejowa konkurencja tej samej klasy. Koszty pociągów są drogie bo jeźdżą puste (po za szczytowymi weekendami), jak by były tanie to byli chętni i można by podłączać po kilkanaście wagonów jak za komuny i biznes by się kręcił. Bo teraz to tylko oferty weekendowe (podróżnik, weekendowy) mają sens a wagony zamiast jeździć gniją w krzakach bez rewizji. I proszę mi nie wciskać, że tańsza kolej nie pokryje kosztów bo w Czechach jakoś pokrywa.
Mám rád Českých Drah.
  Odpowiedz
#10
Na krótkich odcinkach to masz już kolej regionalną, więc pewnie wielkich obniżek się nie doczekamy. Tak samo marzeniem wielkim byłyby ceny rzędu 1 - 5 zł za bilet tak jak właśnie w Polskim Busie.
Zapraszam na swój kanał YouTube: http://www.youtube.com/user/MrPitagoras1989
  Odpowiedz
#11
Ale dlaczego kolej regionalną? W Czechach jechałem Rychlikiem czyli odpowiednikiem pospiesznego i ludzie wsiadali na jedną stację. No ale tam jest jedna kolej z jedną taryfą na każdą kategorię. Kolej u nas nie umie zarabiać pieniędzy i tyle. Wysokimi cenami tak ustalonymi, że opłaca się tylko na jedną słuszną odległość a na inne nie to jedynie odstraszą ludzi. A może to nie o to chodzi aby było dużo chętnych? Bo wtedy trzeba by tabor remontować a nie odstawiać w krzaki.
Mám rád Českých Drah.
  Odpowiedz
#12
Przede wszystkim w krajach sąsiednich masz w 90% przypadków jednego przewoźnika, a co za tym idzie przejrzysty system. Może ceny dla Niemców, Czechów są wysokie, ale wiedzą na co mogą sobie pozwolić i jak tam to funkcjonuje i korzystają z usług kolei. Nie ma tam przerzucania odpowiedzialności z jednego podmiotu na drugi. Wszystko chodzi ładnie, jak w zegarku.
Zapraszam na swój kanał YouTube: http://www.youtube.com/user/MrPitagoras1989
  Odpowiedz
#13
Gordon napisał(a):O taryfie EIC to lepiej w ogóle nie mówić bo musiało by mnie nieźle pogrzać żeby dać 120 zł za Kraków - Warszawa
No popatrz, a EIC zwykle jadą w dość dużym stopniu zapełnione...
Po pierwsze, wolę pić wódkę niż pisać wiersze.
PL-KSL
  Odpowiedz
#14
Bo jest trochę zarobasów biznesmenów co wydają pieniądze bez zastanowienia czy się opłacam, ale oni TLK nie jeżdzą.
Mám rád Českých Drah.
  Odpowiedz
#15
To trochę biznesmenów zapełnia pociąg dłuższy niż większość TLK... I myślę, że nie ma to związku z tym, że wydają pieniądze bez zastanowienia.
Po pierwsze, wolę pić wódkę niż pisać wiersze.
PL-KSL
  Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości