• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Michałoróżności
#61
Ciekawa relacja i piękne widoki. Kto by pomyślał, że przy tak nędznej częstotliwości kursowania pociąg może mieć takie obłożenie? Gdyby była wyższa, byłoby na pewno jeszcze lepiej.

MichałK napisał(a):Nie no, rozumiem o co Ci chodzi z tymi Czechami, ale naprawdę, w ogóle mnie tam nie ciągnie. Inną kolej, jako mieszkaniec małopolskiego, widzę w innych części Polski, momentami dla mnie bardzo egzotyczną. Nie jest to na pewno to samo, ale zapewniam Cię, że moje subiektywne odczucie zbliżone.
Może jednak warto się wybrać? Koszty takiej wyprawy są porównywalne do wyjazdu w inny region Polski, a czeska kolej ma swoją specyfikę i, co tu dużo mówić, po prostu lepiej funkcjonuje od polskiej.
  Odpowiedz
#62
@Michałoróżności
Dzięki za relację z Komańczy, sam myślałem, czy się tam nie wybrać, jednak dojazd był, nazwijmy to średnio ciekawy.
  Odpowiedz
#63
Tak męczycie z tymi Czechami, że chyba dla świętego spokoju w przyszłym roku się wybiorę.

"Perłą Małopolski" do Biecza.
Po krótkiej przerwie na odzipnięcie zapraszam na kolejną relację - kilka razy zapowiadany przejazd pociągiem specjalnym z Nowego Sącza do Biecza.
Może najpierw kilka słów wstępu na temat organizatora. W wakacje oraz jesienią tego roku na szlakach kolejowych województwa małopolskiego realizowany jest projekt "Małopolskie Szlaki Turystki Kolejowej". Organizuje je Nowosądeckie Stowarzyszenie Miłośników Kolei ze wsparciem finansowym pochodzącym od marszałka, taborem z Chabówki. Odbyły się już przejazdy do Krynicy, kilka Chabówka - Nowy Sącz - Chabówka, też krótsze trasy do Mszany, wszystkie prowadzone zabytkowymi parowozami. Bilety są nie najtańsze, ale od strony organizacyjnej imprezy są wyjątkowo dobrze przygotowane.
Jeden z przejazdów zaplanowano na trasie Nowy Sącz - Biecz - Nowy Sącz 20 września i właśnie na niego się wybrałem, by zaliczyć przynajmniej początkowy kawałek linii nr 108 Stróże - Biecz (odcinek Biecz - Jasło zaliczę pociągiem TLK "Luna" w przyszłym rozkładzie jazdy) oraz, nie ukrywam, przejechać się parowozem, bo do tej pory odbyłem tylko jedną podróż takim pojazdem (było w 2011 roku na trasie z Nowego Sącza do Chabówki pociągiem organizowanym przez nikogo innego jak właśnie Nowosądeckie Stowarzyszenie Miłośników Kolei). Jeszcze warto dodać, że na tej trasie parowozu nie widziano od bardzo dawna (ostatnio był wprawdzie jeden pociąg specjalny z miłośnikami z Krakowa, ale prowadziła go ET21) - nic więc dziwnego, że tłumy wylegały z domów czy samochodów na dźwięk nadjeżdżającej i gwiżdżącej "ciuchci", ludzie machali, robili zdjęcia, autentycznie się cieszyli.
Niestety, pogoda kompletnie nie dopisała. Przez część dnia lało, na szczęście z przerwami. Ale ogólnie było ponuro, ciemno, zimno i mokro. Pomimo to pociąg był pełen - odniosłem wrażenie, że aż za bardzo, ale to pewnie z powodu mnóstwa dzieciaków do czerech lat, które rodzice upychali po składzie, bo nie miały miejscówek.

Więcej na blogu Michałoróżności

[Obrazek: 0p2Eviq.jpg]

[Obrazek: CQveR77.jpg]

[Obrazek: phYZ7Vk.jpg]

[Obrazek: OIquwWE.jpg]

Więcej na blogu Michałoróżności
  Odpowiedz
#64
Widzę, że mieliśmy okazję zaliczać Nowy Sącz - Chabówka tym samym pociągiem. Przypomnę: http://www.kolejomania.rail.pl/chab.html , może nawet znajdziesz się na jakimś zdjęciu. :-) Pamiętam, też się załamałem jak rano w Sączu była brzydka pogoda. Ale na szczęście od Limanowej świeciło już słońce. ;-)

Fajnie, że pociąg do Biecza miał postój w Ptaszkowej. Mam rodzinę w tej miejscowości (zresztą także w Sączu oraz przy linii Nowy Sącz-Chabówka), a dom stoi akurat w takim miejscu, że widać linię kolejową. 8-)

Oj, nie traktuj tych Czech jako 'pojadę dla świętego spokoju bo tak mnie męczą'. To naprawdę fajny kraj i mnóstwo materiału do dokumentowania i publikowania na blogu. No i przede wszystkim kolej, która funkcjonuje zupełnie inaczej. Polską już znasz, wiesz czego można się spodziewać, natomiast w Czechach spotkasz się z rozwiązaniami, o których w Polsce nawet się nie śniło (np. przystanki na żądanie). Ja po swoim pierwszym wyjeździe tak się zafascynowałem, że przez pół roku nie pojechałem na żadne kółeczko po Polsce. Ale później wróciło do normy i kółeczkowałem po obu krajach. Smile Zresztą, niedługo zacznę nadrabiać zaległości w moich relacjach i będzie tam właśnie sporo materiału z Czech.
  Odpowiedz
#65
No widzisz, nie znalazłem na Twoich starych zdjęciach. Ciebie również na swoich nie znalazłem. Muszę w końcu wrzucić i tę relację.
Tydzień temu byłem w Złotoryi i Jerzmanicach-Zdroju, za tydzień jadę "Spichlerzem". Zostawię jednak te dwie relacje na później. Teraz uzupełnię nieco zaległości.
Zapraszam może najpierw w Sudety.

Koleją Podsudecką z Legnicy do Kamieńca Ząbkowickiego
5 i 6 września 2014 roku odbyłem moje pierwsze dwa wypady kolejowe w Sudety. Postarałem się zaplanować je w miarę sensownie, tak by zaliczyć jakieś fajne, linie, najlepiej zrobić kółeczka i nie jeździć tą samą trasą dwukrotnie. Myślę, że wyszło nie najgorzej. Oczywiście nie da się w ciągu dwu dni zaliczyć wszystkich kolejowych sudeckich atrakcji. Mój wybór padł na magistralę podsudecką, czyli linię nr 137 na odcinku Legnica - Kamieniec Ząbkowicki jednego dnia oraz linię nr 286 Wałbrzych - Kłodzko, nie bez powody uznawaną za jedną z najpiękniejszych linii kolejowych w Polsce, i później Kudowę właśnie zreaktywowaną.

Więcej na blogu Michałoróżności

[Obrazek: lVeF6hU.jpg]

[Obrazek: J76RYaH.jpg]

[Obrazek: npwRsPc.jpg]

Więcej na blogu Michałoróżności
  Odpowiedz
#66
Sudety raz jeszcze - Wałbrzych - Kłodzko - Kudowa Zdrój
6 września 2014 roku ponownie zajechałem porannym Polskim Busem do Wrocławia. Tym razem na tapecie kolej już w samych Sudetach. Do Wałbrzycha TLK, później osobowy Kolei Dolnośląskich do Kłodzka Głównego, dalej znów KD do Kudowy. Powrót przez Kamieniec Ząbkowicki do Wrocławia i kolejny raz Polski Bus do Krakowa. Plan dnia zdecydowanie podporządkowany pod linię nr 286 z Wałbrzycha do Kłodzka, cieszącą się sławą jednej z najpiękniejszych linii w Polsce oraz linię nr 309 z Kłodzka do Kudowy, świeżo zrewitalizowaną i kuszącą od pierwszego w roku kursu.

Więcej na blogu Michałoróżności

[Obrazek: 69B2Vfw.jpg]

[Obrazek: vAyc1of.jpg]

[Obrazek: uo90Lqx.jpg]

[Obrazek: 3N62Jkl.jpg]

Więcej na blogu Michałoróżności
  Odpowiedz
#67
Wrocław Świebodzki, a nie Świebodzicki. :-P A fragment bocznicy do kopalni w Ludwikowicach Kłodzkich udało nam się zaliczyć w minioną sobotę podczas Dolnośląskich Zakamarków. Był to spontan ze strony PLK, o którym nie wiedzieli nawet organizatorzy. :-D I kolejny raz zapytam, nie lepiej było wykombinować jakiś tani nocleg na Dolnym Śląsku zamiast tłuc się do Krakowa i z powrotem?

A ja może też w końcu wrzucę pierwszą z 8 zaległych relacji, bo jest na ukończeniu.
  Odpowiedz
#68
Cholera, rzeczywiście Świebodzki! Ja zamiast Zakamarków wybrałem turkolowy "Spichlerz" i mimo podłej aury nie żałuję. A jeśli chodzi o noclegi - nie ma szans na pokój jednoosobowy za cenę 20-30zł (czyli tyle, ile płaciłem za PB w obie strony).

Zanim wrzucę relację z moich dwóch ostatnich wyprawa z Turkolem, zostańmy jeszcze w 2014 roku. Najbliższe cztery relację to typowe wyjazdy "na zaliczanie".

"Sukiennicami" po Węglówce
Od 1 do 4 lipca 2014 roku zaplanowałem sobie 4 kolejowe wojaże, takie typowe zaliczacze, głównie po magistralach, ale też po kilku liniach o charakterze bardziej lokalnym.
Podczas pierwszej podróży, 1 lipca, planowałem zaliczyć kawał Węglówki - od Chorzewa Siemkowic do Barłogów. Skorzystałem z okazji, gdyż wyjątkowo w tamtym czasie przez kilka miesięcy "łódzkie" pociagi TLK z Krakowa wytrasowane były z pominięciem tego miasta właśnie przez Węglówkę.

Więcej na blogu Michałoróżności

[Obrazek: yLJBvGc.jpg]

[Obrazek: CiOnifA.jpg]

[Obrazek: Z3AHkcl.jpg]

Więcej na blogu Michałoróżności
  Odpowiedz
#69
No z jednoosobowym faktycznie byłoby ciężko za taką cenę. Ja zawsze sypiam w salach wieloosobowych i nie należy się tego bać. Tak naprawdę nawet nie odczuwa się obecności tych innych osób, bo każdy jest zajęty sobą i nie zwraca uwagi na współlokatorów. Ostatnio 2 razy nocowałem w Pradze w koedukacyjnej sali 8-osobowej i kosztowało mnie to 22 zł, co jak na stolicę Czech jest ceną rewelacyjną, a w ramach pobytu można było także korzystać z basenu, sauny i wielu innych udogodnień, które oferował hostel. Przedstawię go w jednej z najbliższych relacji.

Co do Spichlerza, to też chciałem na niego jechać i bardzo się zmartwiłem gdy okazało się, że termin pokryje się z DS. Pierwotnie miały być to różne terminy i planowałem wybrać się na obie rzeczy. Ostatecznie wybrałem się na Dolny Śląsk, bo będą raczej małe szanse na powtórzenie Tłumaczowa, Nowej Rudy Słupca czy Mieroszowa. I nie żałuję bo impreza była świetna.

No i nadejszła wiekopomna chwiła. :-P W końcu wrzuciłem pierwszą zaległą relację. Mam nadzieję, że z kolejnymi pójdzie już sprawniej i zaległości szybko zostaną nadrobione. Zapraszam więc do mojego wątku oraz na stronę. ;-)
  Odpowiedz
#70
Mógłbyś podać jakieś namiary na ten hostel w naszej bazie noclegowej (ten sam dział)? Z góry dzięki.
  Odpowiedz
#71
Ogólnie to od pewnego czasu korzystam z booking.com (żałuję że wcześniej nie znałem tej strony) i tam jest masa tanich noclegów. Ale ceny różnią się w zależności od dnia i tego czy na bookin jest jakaś promocja w stosunku do podstawowej ceny oferowanej przez hostel.
  Odpowiedz
#72
"14" z Łodzi do Leszna
2 lipca podróż dla odmiany zacząłem od dojechania do Warszawy. Plan był dość ambitny - dzięki ładnemu rozkładowi ułożyłem trasę Warszawa Zachodnia - Łódź - Ostrów Wielkopolski - Krotoszyn - Leszno - Wrocław. Do Ostrowa TLK "Pogoń", dalej dwa razy Regio. Za jednym zamachem zaliczona linia nr 14, oczywiście na odcinku z ruchem pasażerskim, przy okazji cała "15" z Bednar do Łodzi Kaliskiej oraz Leszno - Wrocław. Do tego poznawanie województwa wielkopolskiego, gdyż pierwszy raz w życiu byłem w nim dzień wcześniej przy okazji wizyty w Koninie. A, i pierwszy raz skorzystanie z usług Kolei Wielkopolskich. Same wiekopomne chwile, nieprawdaż?

Więcej na blogu Michałoróżności

[Obrazek: b5fhMkO.jpg]

[Obrazek: jf0VWud.jpg]

[Obrazek: mrT6KTv.jpg]

Więcej na blogu Michałoróżności
  Odpowiedz
#73
Praca naukowa napisana, egzaminy zdane, można zająć się kontynuowaniem relacjonowania. Uzupełnić pora więc relacje z początku lipca 2014 roku.

Podwarszawskie zaliczanie
3 lipca wyruszyłem w kolejną podróż - tym razem skupiłem się na okolicach Warszawy: Warszawa Zachodnia per. 8 - Tłuszcz - Warszawa Wileńska oraz Warszawa Wschodnia - Kraków przez Grzebowilk, Kielce.

Więcej na blogu Michałoróżności

[Obrazek: W5rtql3.jpg]

[Obrazek: dKjKyiN.jpg]

[Obrazek: WJxlBtB.jpg]

[Obrazek: JfOo8pQ.jpg]

Więcej na blogu Michałoróżności
  Odpowiedz
#74
"Piranią" z Katowic do Jarocina przez Bytom i Toszek. Powrót do Wrocławia "Doliną Baryczy".
4 lipca 2014 wybrałem się w ostatnią podróż na początku wakacji. Od dłuższego czasu starałem się wymyślić jakąś trasą tak, by zaliczyć linię kolejową nr 152 Paczyna - Lubliniec. I w końcu udało mi tego dokonać, dodatkowo zaliczając mnóstwo innych linii. Moja trasa wyglądała tak: Katowice - Chorzów Stary - Bytom (już mi znana), dalej linią nr 132 do Zabrza Biskupic i nr 147 do Gliwic (zaliczanie), później znany mi odcinek do Paczyny, stąd linią nr 152 do Lublińca, do Kluczborka (którędy jechałem wcześniej tamtego roku) i w końcu linią nr 271 do Środy Wielkopolskiej, gdzie opuściłem "Piranie" i przesiadłem się do Regio "Dolina Baryczy", którym udało mi się zaliczyć kolejną linia w południowej części woj. wielkopolskiego i północnej dolnośląskiego - nr 281 od Jarocina do jej południowego końca (a właściwie początku) w Oleśnicy.

Więcej na blogu Michałoróżności

[Obrazek: sZJcbwe.jpg]

[Obrazek: dcndW1z.jpg]

[Obrazek: Y6jwxI5.jpg]

[Obrazek: vL0300r.jpg][/b]

Więcej na blogu Michałoróżności
  Odpowiedz
#75
Idę za ciosem.

Turkolem do Złotoryi i Jerzmanic
Pora wrócić do rzeczywistości AD 2015. Po wrześniowej wycieczce z Małopolskimi Szlakami Turystyki Kolejowej do Biecza, na samym początku października wybrałem się w kolejną podróż pociągiem "retro". Skorzystałem po raz pierwszy z oferty Turkola i pociągiem Skarb'15 przejechałem się z Wrocławia do Złotoryi i Jerzmanic Zdroju.
Rankiem 3 października stawiłem się we Wrocławiu. Na peronie piątym już czekał turkolowy skład, który wcześniej przyjechał z Poznania. Tym razem pogoda jednak była bardzo udana, nawet wyjątkowo ciepła jak na początek października. Na czele (na tamten moment, gdyż po drugiej stronie stała wspomagająca siódemka) oelka Ol49-69.

Więcej na blogu Michałoróżności

[Obrazek: mUZEwpB.jpg]

[Obrazek: XQQgekK.jpg]

[Obrazek: vHgDIo2.jpg]

[Obrazek: yFXzW87.jpg]

Więcej na blogu Michałoróżności

PS Wczoraj byłem na pierwszym kółeczko w tym roku. Usłuchałem Was i odwiedziłem w końcu Czechy, choć na krótko (Chałupki - Bohumin - Ostrava) - rzeczywiście mam apetyt na więcej.
  Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości