• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
O wyższości Ikarusa nad Solarisem i odwrotnie
#1
gdyby to zależało tylko ode mnie, to oddałbym wszystkie Czitaro (tak nazywam Citaro), za kilka poczciwych migów Smile
Bo liczą się tylko Jelcze, Ikarusy i Mazy :-P

Wiem, że większość mnie tępi za takie heretyckie poglądy, ale jakoś zbytnio się tym nie przejmuje.
  Odpowiedz
#2
Bo przez takie właśnie poglądy miłośnicy komunikacji cieszą się opinią oszołomów... Zresztą wśród miłośników kolei też się takie kwiatki zdarzają
Po pierwsze, wolę pić wódkę niż pisać wiersze.
PL-KSL
  Odpowiedz
#3
rustsaltz, Przepraszam bardzo, gdzie napisałem, że jestem miłośnikiem komunikacji miejskiej? To, ze lubię sobie kilka godzin posiedzieć w Jelczu M11, czy Ik280/412/415 wcale o tym nie świadczy.
  Odpowiedz
#4
A czy ja napisałem, że to odnosi się do Ciebie? Taka uwaga ogólna. EOT
Po pierwsze, wolę pić wódkę niż pisać wiersze.
PL-KSL
  Odpowiedz
#5
A to przepraszam Smile
  Odpowiedz
#6
MK_ŚLĄSK napisał(a):gdyby to zależało tylko ode mnie, to oddałbym wszystkie Czitaro (tak nazywam Citaro), za kilka poczciwych migów Smile
Bo liczą się tylko Jelcze, Ikarusy i Mazy :-P

Widzę, że mamy w tej kwestii te same upodobania :-) Od lat nie widziałem we Wrocławiu starego, klasycznego Jelcza i za nimi tęsknie, podobnie jak za Ikarusami które jakiś czas temu zniknęły. Dodam od siebie, że miałbym ochotę znów się przejechać starym Jelczem albo Ikarusem ;-) We Wrocławiu po jednej sztuce jednego i drugiego niby jeszcze jest i jeżdżą, ale mają nieoryginalne silniki, a to już zupełnie nie to samo...

Druga też sprawa jest taka, że w niewielu wrocławskich "Czitaro" jest klimatyzacja albo kierowca jej nie włącza i olewa pasażerów. Przez to latem idzie zdechnąć w środku, zarówno w nich jak i w Volvo, które mają małe lufciki zamiast normalnych, dużych otwieranych okien, jak to było w przypadku Jelczy i Ikarusów.

Poza tym wygoda siedzenia - o ile w Mercedesach się to trochę poprawiło, to w prawie wszystkich Volvo siedzi się dosłownie jak na deskach. Za to w Jelczu czy Ikarusie można było usiąść na wygodnej i miękkiej dermie ;-)

No i wytrzymałość maszyn - zimą, choćby nie wiadomo jaka by nie była zadyma na dworze, to Ikarus czy Jelcz zawsze przyjeżdżał, spóźniony, ale przyjeżdżał. Za to Volvo z automatyczną skrzynią biegów czy Mercedesy, które są niskopodłogowe, wiele razy nie mogły gdzieś uciągnąć, zakopywały się, ślizgały, albo całkowicie defektowały z racji mrozu itd. To był ten wielki plus wysokopodłogowców z klasyczną skrzynią biegów - zima im nie była straszna. Kilku kierowców mi mówiło, że zimą jak dowaliło śniegiem i mrozem, to tylko Jelcz i Ikarus dawały sobie radę.

Dobra EOT :-D
  Odpowiedz
#7
A ilu szanownych kolegów dojeżdżało takim ikarusem do szkoły lub pracy? Innymi słowy: 6 rano, powiedzmy listopadowa pora, na dworze zimno jak na Syberii i przyjeżdża ikarus z dziurą w przegubie, oknem, którego nie można zamknąć (tak, tego co to latam nie dało się otworzyć), o drzwiach nie mówiąc, w dodatku ogrzewania nie ma. Proszę ze trzy tygodnie popróbować.

I w dalszym ciągu: proszę spróbować wrzucać cały dzień biegi w autobusie Wink
Po pierwsze, wolę pić wódkę niż pisać wiersze.
PL-KSL
  Odpowiedz
#8
Ja miałem wątpliwą przyjemność dojeżdżania do liceum w Chełmie Jelczykiem M11. Całe 3 lata. W ostatnim roku, raz kiedyś trafił się O405N, ale to była rzadkość. Ogrzewanie było, i na tym można by zakończyć. Bo ledwo ogrzane powietrze dawno było na zewnątrz autobusu przedostając się przez okna i drzwi (tak jak rustsaltz wspomniał wcześniej). Trzymanie się poręczy nawet przy -10 stopniach to było zadanie ekstremalne. Odmrozi ci rękę, czy nie?

flanker napisał(a):To był ten wielki plus wysokopodłogowców z klasyczną skrzynią biegów - zima im nie była straszna.
Niestety w Chełmie było odwrotnie. Jeśli wiedziałeś, że dany kurs jest w zimie obsługiwany przez miga, to nawet nie miałeś po co czekać na niego na przystanku.
  Odpowiedz
#9
rustsaltz dramatyzujesz i mocno przesadzasz. Aż tak strasznie nigdy nie było, czasem się coś zdarzyło, ale jak w KAŻDYM autobusie i nigdy wszystko na raz się nie przytrafiało.

Od urodzenia jeździłem tymi maszynami z rodzicami czy opiekunkami, mając 8 lat już jeździłem nimi sam - do szkoły, do sklepu, do miasta do księgarni, do kina czy z kimś się spotkać. Codziennie do szkoły rano i powrót po południu, plus w weekendy do Rynku, na spotkanie ze znajomymi, czy po prostu na imprezę i powrót takim nocnym właśnie.

Kupę lat się nimi najeździłem także wiem jak było :-)

Przejedź się kiedyś wrocławskim Volvo bez klimatyzacji, który frekwę będzie mieć 150% przy 35 stopniach upału w popołudniowych korkach, w którym do dyspozycji są tylko małe lufciki ( o ile jakiś idiota ich nie zakręci, bo wtedy w ogóle jest lipa). "Przyjemność i frajda" w postaci spocenia się jak szczur, smrodu potu nagromadzonych ludzi, omdlenia itp. gwarantowane ^^

Za to zimą ( z wyjątkiem centrum miasta i głównych ulic, tam gdzie jest zawsze poodśnieżane i nie ma problemów) czekaj na jakimś zadupiu na obrzeżach miasta ( np. tam gdzie ja mieszkam - "polecam") na autobus, który jeździ co 30 min albo co 1h, a nie co 15 minut jak w centrum, gdzie nie ma wiaty, jest nieodśnieżone i przeważnie trzeba w takich warunkach iść pieszo do najbliższej pętli, skąd coś się uda złapać, 30 minut w zimową, mroźną zawieruchę. Bo autobusu nie ma jedną godzinę, drugą godzinę... Powodzenia życzę 8-)
  Odpowiedz
#10
flanker napisał(a):rustsaltz dramatyzujesz i mocno przesadzasz. Aż tak strasznie nigdy nie było, czasem się coś zdarzyło, ale jak w KAŻDYM autobusie i nigdy wszystko na raz się nie przytrafiało.
Wszystkie Ikarusy którymi jechałem zimą miały nieszczelne okna i mocno niewydajne ogrzewanie. Nieszczelność drzwi wynika z ich konstrukcji i zawsze będą takie.

Cytat:Przejedź się kiedyś wrocławskim Volvo bez klimatyzacji, który frekwę będzie mieć 150% przy 35 stopniach upału w popołudniowych korkach, w którym do dyspozycji są tylko małe lufciki
Myślisz, że u nas takich nie ma?

Cytat:Za to zimą ( z wyjątkiem centrum miasta i głównych ulic, tam gdzie jest zawsze poodśnieżane i nie ma problemów) czekaj na jakimś zadupiu na obrzeżach miasta ( np. tam gdzie ja mieszkam - "polecam") na autobus, który jeździ co 30 min albo co 1h, a nie co 15 minut jak w centrum, gdzie nie ma wiaty, jest nieodśnieżone i przeważnie trzeba w takich warunkach iść pieszo do najbliższej pętli, skąd coś się uda złapać, 30 minut w zimową, mroźną zawieruchę. Bo autobusu nie ma jedną godzinę, drugą godzinę... Powodzenia życzę 8-)
Akurat też mieszkam w miejscu, gdzie autobus pojawia się raz na godzinę albo rzadziej i wiem, że jak przyjdzie zima to rano nie ma co liczyć na ikarusa. Wozy niskopodłogowe tym różnią się od ikarusa, że łatwiej nimi wpaść w poślizg (MAZ i Neoplan ten problem rozwiązały, OIDP Solaris i MAN rozwiążą na zamówienie), natomiast nie mają problemów z paleniem zimową porą. A stare auta jeździły tylko dlatego zimą, że starzy kierowcy wiedzieli jak sobie poradzić z wieloma problemami (tu zewrze, tu rozewrze, tam przykręci, tu zakręci).

Proponuję popytać pasażerów, czy wolą jeździć autobusem starym czy nowym. Komunikacja to nie muzeum i mało kto jeździ dla przyjemności.
Po pierwsze, wolę pić wódkę niż pisać wiersze.
PL-KSL
  Odpowiedz
#11
rustsaltz, Ja regularnie jeździłem przez 2 lata codziennie dorabiać sobie na ELKOP Ikarusem serii 260 linia 165, wówczas gdy jeszcze ją obsługiwał PKM Świerklaniec i nie narzekam.
Cytat:. Dodam od siebie, że miałbym ochotę znów się przejechać starym Jelczem albo Ikarusem ;-)
No to zapraszam do Częstochowy, gdzie jest kilka sprawnych jelczy M11, Ikarusów 280, 412, 415, a nawet 435 Smile jeżdżą wszystkie w ruchu planowym.
  Odpowiedz
#12
Co tu porównywać, każdy z pojazdów reprezentuje dwie różne epoki. Ikarus już jest kultowy a solaris będzie za kilka lat.
  Odpowiedz
#13
Widzę, że nawet dla takiej błahej sprawy powstał nowy temat Smile
Dokładnie @przem710, jest tak jak piszesz. Chociaż do Jelczy M11 i Ikarusów mam wielki sentyment, bo to nimi odbywałem swoje pierwsze samotne podróże. Dopiero po upadku PKM Bytom (którego większość taboru stanowiły Jelcze i Ikary) przerzuciłem się na kolej.
  Odpowiedz
#14
Ikarus 4ever :-D

Przy okazji. W Zagłębiu (w oddziale Będzin) powstaje "Muzeum Techniki" (nazwa robocza) z Ogórkiem, Ikarusem 260 i 280 i Jelczem (oraz innymi eksponatami-oby doszło do skutku, a będzie co oglądać).

Sorry za OT
Pozdrawiam ;-)
  Odpowiedz
#15
Tak poza tym to wole Jelcze M11, ale się tym najeździłem. ;-) Dziś w Tczewie poza złomowiskiem z Niemiec nie ma już nic. :-(
  Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości