• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Pitagoras na Śląsku i w Czechach
#46
Dokładnie, tak jak pisze @semaforek.
Tylko kolejarze i najbliższa rodzina (żona, mąż, dzieci) mogą nabyć te bilety raz na rok.

Miałem jechać, jak w roku poprzednim do krajów Beneluksu, ale brak czasu spowodował, że nie mogę jechać. Mam też kupon na Czechy który mógłbym wykorzystać, ale na pewno musiałbym wiedzieć z wyprzedzeniem o takich wojażach.
Zapraszam na swój kanał YouTube: http://www.youtube.com/user/MrPitagoras1989
  Odpowiedz
#47
Znalazłem jeszcze na swoim dysku kilka filmów z czeskiej Ostravy, które postanowiłem wrzucić


Na filmie widoczne są dwa składy osobowe (jeden totalnie wymieszany pod kątem jakości członów, drugi wagonowy). Jest także jeden skład ekspresowy z Pragi do słowackiej Ziliny.
Zapraszam na swój kanał YouTube: http://www.youtube.com/user/MrPitagoras1989
  Odpowiedz
#48
Taki skład jak pierwszy na filmiku jeździły jako R Jesenik - Ostrava przez Głuchołazy, składały się z wagonu motorowego serii 843 (kabiny z dwóch stron) oraz wagonu zwykłego i motorowego (serii 80-29, posiada tylko jedną kabinę i jest złączony z wagonem zwykłym)
  Odpowiedz
#49
A teraz w tym rozkładzie Czesi już zrezygnowali z jazdy przez Głuchołazy i ograniczyli trasowo swoje kursy, prawda?
Zapraszam na swój kanał YouTube: http://www.youtube.com/user/MrPitagoras1989
  Odpowiedz
#50
Jeżdżą nadal, tylko w mniejszej ilości.
  Odpowiedz
#51
Pozostały jedynie Sp relacji Krnov - Jesenik (jedna para wydłużona do Lipova Lazne). Niestety ale nie zobaczymy juz mijanki czeskich pociągów na dworcu w Głuchołazach Sad
  Odpowiedz
#52
Czesi coś mówili, że przez bardzo kiepski stan torów u nas, bo skoro linia użytkowana przez Czechów, stacja też nie widzi polskich pociągów, to PLK się nie będzie tykać remontu.
Nawet kiedyś w innym wątku o Głuchołazach wspominałem.
Zapraszam na swój kanał YouTube: http://www.youtube.com/user/MrPitagoras1989
  Odpowiedz
#53
Bartek napisał(a):Niestety ale nie zobaczymy juz mijanki czeskich pociągów na dworcu w Głuchołazach Sad
Tak. :-( W zeszłe wakacje kilka razy widziałem taką sytuację. Żeby tylko pozostały chociaż te pociągi które są... Dla mnie stacja w Głuchołazach ma wyjątkowy klimat, tak jak i linia do Jesenika, więc szkoda by było aby całkiem ruch tam upadł.
  Odpowiedz
#54
pitagoras23 napisał(a):Znalazłem jeszcze na swoim dysku kilka filmów z czeskiej Ostravy, które postanowiłem wrzucić
Nie ma Czeskiej Ostrawy. Ostrawa jest tylko Śląska i Morawska. Dworzec Główny znajduje się w Morawskiej o ile mi wiadomo.
  Odpowiedz
#55
Pisząc czeska miałem na myśli to, że leży na terytorium Republiki Czeskiej, a nie w Polsce, jak można by było się łatwo pomylić pisząc o Cieszynie.
Zapraszam na swój kanał YouTube: http://www.youtube.com/user/MrPitagoras1989
  Odpowiedz
#56
Sądzę że większość z tego forum wie gdzie leży Czeski Cieszyn, Ostrawa czy Żylina i nie trzeba pisać jakie państwo aktualnie tym rządzi. Granice państsw w przeciwieństwie do krain geograficznych są ustalane sztucznie i mało trwałe, np. Republika Czeska istnieje dopiero 20 lat, a Morawy są od stuleci.

Swoją drogą ciekaw jestem co byś napisał gdybyś odwiedził miejscowość Zvečan, gdyż tu przynależność państwowa jest co najmniej dyskusyjna na chwilę obecną Tongue
  Odpowiedz
#57
Tutaj się zgodzę, ale jednak jako autor filmów i opisów mam też prawo do osobistego kreowania wszystkiego, co związane z moją działalnością. Najważniejsze, że w żadnym miejscu nie przeinaczam rzeczywistości i piszę prawdę. ;-)
Zapraszam na swój kanał YouTube: http://www.youtube.com/user/MrPitagoras1989
  Odpowiedz
#58
Czas odkopać trochę temat, gdyż w ostatni weekend, zwany potocznie majówką odwiedziłem Czechy, ale również pierwszy raz zawitałem na Słowację.

Rozpocznę jednak od faktu, że przed wyruszeniem na południe od Polski zdecydowałem się, że w końcu przejadę się naszym polskim nowym nabytkiem, jakim jest ED250 zwanym Pendolino.

Zatem z Poznania do Gdyni udałem się składem IC Mieszko zestawionym z wagonów wyprodukowanych w poznańskim FPS-ie. Podróż przebiegała bardzo przyjemnie, wygodnie wśród ciekawego towarzystwa. Po dotarciu do Gdyni miałem około 2,5h więc poczekałem sobie ten czas na dworcu uwieczniając filmowo dwa pociągi Pendolino. Jeden relacji Gdynia - Kraków "Radiowa Trójka" oraz drugi tej samej relacji. Ja sam po 16, wyruszyłem do Katowic składem EIP 5400.

Już w sierpniu 2012 roku, kiedy do Polski dotarł pierwszy skład ED250-001 udałem się do Wrocławia na zwiedzanie składu. Już wtedy zwróciłem uwagę, że przedziały drugiej klasy będą miały bardzo mało miejsca. Podczas samej podróży mogę powiedzieć, że faktycznie dla osób wysokich miejsca za wiele nie ma. Jednak podróż 2-3 godziny nie sprawia dyskomfortu. Na dłuższe trasy, jak moja trzymanie nóg centralnie za fotelem nie jest za dobre i wiadomo, że wtedy trzeba się rozciągnąć na przejście, co blokuje swobodne poruszanie się innych osób. Toalety w pociągu bardzo małe. Osoby grubsze będą miały problem ze swobodnym korzystaniem. Podsumowując komfort jazdy mogę powiedzieć, że dobry, jednak chcąc porównać to chocby z niemieckim ICE, francuskim TGV czy nawet czesko - austriackim Railjetem, to nasze Pendolino wygląda przeciętnie. Na plus na pewno wyciszenie wnętrza, brak jakiś wielkich wstrząsów, jednak brak wychylnego pudła na pewno przeszkadza, szczególnie na łukach.

Ale dość już o Pendolino. W czwartek 30 kwietnia razem z 4-osobową ekipą wsiadłem do pociągu TLK "Chopin" relacji Warszawa Wsch. - Praga / Budapeszt. Podróż nie trwała długo, bowiem wysiadaliśmy już w czeskim Bohuminie. Tam czas mieliśmy spędzić w pubie, jednak oględziny miejsca wypadły negatywnie i oczekiwaliśmy trzy godzinki na peronie łapiąc sobie składy pasażerskie oraz towarowe. Nie zabrakło tutaj obecności polskich pociągów zarówno pasażerskich, jak i towarowych.



Pierwszy z nich, jak wyżej to międzynarodowy pociąg R 443 "Bohemia" relacji Praha hl.n - Warszawa Wsch. / Humenne nagrany na stacjach w czeskim Bohuminie i słowackiej Štrbie.
Początkowo nie było miejsc siedzących w pociągu lub towarzystwo społeczności rumuńsko - romskiej odstraszała nas od zajmowania miejsc. Mniej więcej po 40 minutach jazdy, kierownik pociągu poinfomował o kilku bezpiecznych miejscach, które zajęliśmy.

1 maja dojechaliśmy do słowackiej Strby u podnóża Tatr. Mała, prawie nic nieznacząca wioska, jednak będąca stacją początkową kolei górskiej do miejscowości uzdrowiskowej Štrbskie Pleso słynącego z pięknych górskich widoków. Pomimo miesiąca w jakim odwiedziliśmy ten region, w Tatrach panował lekki mróz, a w okolicy było jeszcze trochę śniegu. Nawet największa atrakcja czyli jezioro było zamarznięte.

Po pobycie tam zjechaliśmy drugą trasą do miasta Poprad. Jednego z większych na Słowacji. I tu pogoda nie była sprzyjająca, jednak udaliśmy się na małe zwiedzanie i zakupy w Billi. W międzyczasie udało się upolować wiele pociągów towarowych ze słowackimi jamnikami i czeskimi skodami na czele. Trafiło się wiele rychlików, składów Pendolino oraz RegioJet, którym my sami pojechaliśmy dalej do Koszyc. Niby kilkadziesiąt kilometrów, a pogoda zmieniła się nie do poznania. Przyjemnie ciepło, ładne czyste niebo i człowiek od razu czuje się lepiej. Zwiedziliśmy sobie miasto, które naprawdę przyciąga turystów starówką. Odbywały się tam jakieś dni Ukrainy bo sporo było właśnie ukraińskich flag. Później pogoda nam się popsuła i ze względu na dużą ilość czasu, udaliśmy się do miasta Presov. W sumie byliśmy tam kilka chwil, dla zabicia czasu. Dojechaliśmy tam jednostką elektryczną serii 460 (standardem przypominającym nasze EN57). Powróciliśmy z przesiądką w Kysac (zwanym przez nas później miastem Tic-Tac) do Koszyc. W Kysacu udało nam się złapać polskiego jamnika ET41-169. Reszta wieczoru była już słaba pogodowo więc oczekiwaliśmy na swój pociąg w holu dworca.

Chwilę przed 23 na peron wjechał Flirt należący do przewoźnika Leo Express, który miał zapędy i chęci do uruchamiania pociągów w Polsce. Jednak nie udało mu się przebić przez naszą biurokrację. Skład przyjemny, ładnie wyposażony, cichy, komfortowy. Jednak jedyny minus to mało miejsca na nogi, szczególnie przy siedzeniach ze stolikami. Tak zakończył się pierwszy dzień wojaży.

Drugi dzień ponownie rozpoczęliśmy w Bohuminie, gdzie po zakupie tzw. Skupinová víkendová jízdenka wsiedliśmy do czeskiego Pendolino. Skład starszej generacji niż polskie pendolino jednak mający tę przewagę, że nawet w drugiej klasie jest układ siedzieć 2 + 1, co daje o wiele więcej komfortu. Podróż przyjemna, w ciszy z bardzo miłą obsługą. Tym składem dojechaliśmy do stolicy Czech- Pragi. Tam zostawiliśmy swoje bagaże i ruszyliśmy do Pilzna. To miasto miałem w planach odwiedzić 2 lata temu, kiedy odbywałem swoją ostatnią podróż na biletach FIP, jednak przez zawirowania w Niemczech z pociągiem CNL Copernicus z Amsterdamu nie udało mi się tam dojechać. Miasto przepiękne, cudowna starówka, ładnie odrestaurowane zabytki. Największe wrażenie wywołała na mnie katedra oraz cerkiew. Miasto pełne pięknie utrzymanej zieleni. Z okazji obchodzonej rocznicy 70. lat od zakończenia II wojny światowej trafiliśmy tam na wystawę sprzętu wojskowego. Udało nam się trafić także na polską grupę rekonstrukcyjną, która przypominała mieszkańcom o polskim święcie konstytucji 3 maja. Po kilku godzinach spędzonych w Pilznie, wróciliśmy do Pragi. Współtowarzysze chcieli przelecieć Pragę na biegu udając się do Usti nad Łabą, jednak mój upór poskutkował pozostaniem w Pradze do wieczora, gdyż ja ostatni raz w Pradze byłem ponad 10 lat temu. Odświeżyłem sobie praskie zabytki, ponownie przespacerowałem się mostem Karola. Oczywiście nie obyło się bez "polowania" na składy. Zaraz po przyjeździe z Pilzna trafiliśmy na skład międzynarodowy Wełtawy do Moskwy z EP09-017 na czele. Wieczorem wsiedliśmy do rychlika do Pardubic.

Trzeci dzień zaczął się właśnie tam, czyli w Pardubicach, gdzie zakupiliśmy drugą jizdenkę. Przejechaliśmy się lekko opóźnionym składem EN Metropol do Brna na południu Czech. Nie ma to jak zwiedzać miasto o godzinie 07:00. Jednak ma to swoje plusy, gdyż nie ma tam wtedy mega tłumu turystów. Co przykuło uwagę to na pewno świetnie rozwinięta komunikacja miejska (autobusy, trolejbusy oraz tramwaje). Spotkać tam samochód było bardzo trudne, gdyż praktycznie co chwila spotykaliśmy pojazdy komunikacji miejskiej. W Brnie spędziliśmy 2 godziny, po czym wsiedliśmy do czesko - austriackiego składu Railjet, który swoim komfortem przebija czeskie Pendolino, o naszym już nawet nie wspominając. Przejechaliśmy do Ceskiej Trebovej, a potem udaliśmy do Usti nad Orlici na typowo kolejowe łowy. Ruch na tej międzynarodowej linii łączącej Pragę z Koszycami jest naprawdę ogromny. Sporo pociągów towarowych oraz pasażerskich. Podróż po Czechach jednak powoli dobiegała końca. W Usti wsiedliśmy do polskiej jednostki EN57, którą pojechaliśmy do Kłodzka. Od Kłodzka zaczął się koszmar podróżowania polską koleją w ostatni dzień weekendu, czyli jedna jednostka i setki podróżnych wracających z wypoczynku. Jakimś cudem, po ponad 2h podróży (bardziej wleczenia się) dotraliśmy do Wrocławia. Ostatnim fragmentem była wspólna podróż Światowidem do Poznania.

Krótka, ale treściwa wycieczka została zakończona. Tysiące kilometrów, wiele ciekawych miejsc i bardzo fajna zgrana ekipa. Mimo, że nie często podróżuję to jak już wyjadę, zaliczam wiele ciekawych miejsc, godnych polecenia.
Już wkrótce bo we wrześniu tym samym składem osobowym wyruszamy na podbój zachodniej i południowej Europy.
Zapraszam na swój kanał YouTube: http://www.youtube.com/user/MrPitagoras1989
  Odpowiedz
#59


LEOexpress jest czeskim przewoźnikiem kolejowym, który kursuje po głównej magistralii w Czechach, czyli pomiędzy Pragą, a Ostravą i Bohuminem. Realizuje też kursy na Słowację do miasta Koszyce.

Przewoźnik ten jest znany z tego, że ubiegał się o uzyskanie koncesji do ruchu w Polsce, jednak biurokracja i stawiane przez PKP PLK absurdalne wymagania spowodowały, że LEOexpress niestety nie może jeździć w naszym kraju.

Na filmie jednostka Stadlera Flirt nagrana w Koszycach i Bohuminie jako relacja Praha hl.n - Košice - Praha hl.n.
Zapraszam na swój kanał YouTube: http://www.youtube.com/user/MrPitagoras1989
  Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości