Forum Kolejowe - dla fanów i miłośników kolei
Zdeklasowane jedynki - Wersja do druku

+- Forum Kolejowe - dla fanów i miłośników kolei (https://www.forumkolejowe.pl)
+-- Dział: TECHNICZNA STRONA KOLEI (https://www.forumkolejowe.pl/forum-95.html)
+--- Dział: TABOR KOLEJOWY (https://www.forumkolejowe.pl/forum-8.html)
+--- Wątek: Zdeklasowane jedynki (/thread-926.html)

Strony: 1 2


- pitagoras23 - 02.05.2011

TLK 65102/3 Wrocław - Gdynia




- psim - 02.05.2011

No, to już wiadomo czym będą się różnily nowe IC od Ex - będą zestawione z samych jedynek. Przebiegle! ;-)


- ET40 - 02.05.2011

EDIT: nie ten temat (pociąg pozarozkładowy z samych kuszet)


- Obleśny Szczur - 02.05.2011

Tyle, ¿e pierwsze cztery jedynki maj± standardowo na drzwiach kartki z dwójkami :-P I niech kto¶ powie, ¿e IC nie dba o pasa¿era, p³acisz za drug± klasê a jedziesz pierwsz±, to jest dopiero luksus!


- ET40 - 02.05.2011

Nie ma się z czego śmiać (sarkastycznie), to normalne, że wagony 1 klasy, które najlepsze czasy mają za sobą są deklasowane - korzysta pasażer i to podwójnie, bo przestrzeń pasażerska jest powiększana o wagony wyższego standardu niż zwykłe dwójki :-)


- Obleśny Szczur - 02.05.2011

Ale w³a¶ciwie zmniejsza to ilo¶æ miejsc siedz±cych w sk³adzie.


- ET40 - 02.05.2011

Hmmm, jeżeli jest wagonów więcej, niż przed masowymi deklasacjami - to i miejsca jest więcej, niezależnie czy są to 1 zdeklasowane na 2, czy zwykłe 2 Smile


- Obleśny Szczur - 02.05.2011

To takie sztuczne zwiêkszanie liczby wagonów w sk³adzie tak? ¯eby nikt nie mówi³, ¿e ka¿da TLKa ma tylko 3 wagony :-P


- psim - 03.05.2011

ET40 napisał(a):Hmmm, jeżeli jest wagonów więcej, niż przed masowymi deklasacjami - to i miejsca jest więcej, niezależnie czy są to 1 zdeklasowane na 2, czy zwykłe 2 Smile

Ale taka polityka zmniejsza efektywność - pociąg o tej samej długości, na wagonach z sześciomiejscowymi przedziałami, ma o 25% mniej miejsc siedzących niż taki sam pociąg na ósemkach. A koszty rosną od wagonu, a nie od fotela.

Trochę to bolało w iRach z Az-ami jadących na święta - ja tu sobie jak Pasza siedzę, w sześć osób, na czerwonych fotelach, a tam w korytarzu ludzie się tłoczą jak sardynki... na szczęście PRy też podołączały "bonanz" ile tylko miały.


Dziw, że te komercyjne interREGIO, mimo że są ciągnięte przez prądożerne byki, mimo że są prowadzone na nieefektywnych wagonach Az, a jednak nadal się opłacają i są wyraźnie tańsze od TLK... A co by to było, jakby PRy miały do dyspozycji siódemki i wagony B? :-)


- pitagoras23 - 03.05.2011

Ja nie mówię, ale jeśli mogę sam sobie skorzystam z takiej wygody, gdyż moje uprawnienia do przejazdu 1 klasą się skończyły, jednak tak jak powiedział przedmówca w sytuacji, gdy pociąg jest przepełniony lepsze by były normalne dwójki. Może nawet te 6 miejscowe, ale wagony typu B10 (jeśli teraz po modernie się jeszcze do tego wraca, bo nie wiem). Oczywiście na składach o średniej frekwencji można dać jeden, góra dwa zdeklasowane, ale nie 5 czy więcej.
To jestem naprawdę ciekaw, czym ludzie będą podróżowali na wakacje. Może jeszcze jakimiś wagonami z EIC bo coś nie chce mi się wierzyć, że do tego czasu uda się zrewidować wagony potrzebne do obsługi sezonowców.


- psim - 03.05.2011

Ja nigdy nie miałem żadnych uprawnień (no dobra, jeden rok miałem zniżkę 50% od zakładu pracy), ale jadąc REGIOekspresem z chęcią siadam w 1 klasie, bo zwykle mam wtedy REGIOkarnet - a on do tego upoważnia :-)

pitagoras23 napisał(a):To jestem naprawdę ciekaw, czym ludzie będą podróżowali na wakacje. Może jeszcze jakimiś wagonami z EIC bo coś nie chce mi się wierzyć, że do tego czasu uda się zrewidować wagony potrzebne do obsługi sezonowców.

Powinny zostać wprowadzone 2 poziomy rewizji ("przydatności do spożycia"):

1. taki jak dotychczas
2. pozwalający warunkowo na skorzystanie z wagonów które wypadły z 1 poziomu, ale jedynie w szczytach przewozowych

Oczywiście bez przesady, po przekroczeniu pewnego limitu km lub czasu jazdy - tabor powinien spadać również z tego drugiego "schodka'.


- pitagoras23 - 03.05.2011

A ile, jeśli wiadomo, wynosi taki limit kilometrów, po których wagon musi być poddany rewizji?
Ja w sobotę jechał w wagonie KINO POLSKA, który miał na liczniku 225 000 kilometrów a rewizję bodaj pod koniec 2009 roku. I teraz pytanie czy ten kilometraż jest za każdym razem kasowany czy też nie, bowiem sam wagon wg tabliczki koło schodów był z 1988 roku...

Wydaje mi się, że w wielu przypadkach, nie tylko szczytach przewozowych, trzeba by brać takie wagony. Nie mówię o takich, które stoją po kilka lat w krzakach, ale takich, których rewizja skończyła się powiedzmy maksymalnie rok czy pół roku wcześniej.


- psim - 03.05.2011

Pomysł z wprowadzeniem dwustopniowej rewizji ma zagwarantować, że w szczytach przewozowych będą gotowe "do wzięcia" te wagony już trochę zużyte, ale jeszcze nie powodujące zagrożenia katastrofą.

Jeśli wykorzystasz je w innych terminach (nabijesz im km), to później zabraknie ich właśnie w szczytach, bo spadną nawet z drugiego schodka.

Sorry, poza szczytami przewoźnicy powinni jakoś sobie radzić w ramach dotychczasowego systemu. Ewentualnie można próbować jakoś racjonalizować wartości progowe (różne w zależności od wieku taboru, i chyba też modelu).

[ Dodano: 2011-05-03, 09:12 ]
Zielone Mazowsze z kolei lobbuje, żeby do czasu wykorzystania taboru liczył się czas kiedy tabor faktycznie jeździł, a nie kiedy stał w krzakach. To też brzmi jak rozsądna propozycja.


- pitagoras23 - 03.05.2011

Twój pogląd jest ciekawy. Można by tak zrobić tylko powiedz to tym, co odpowiadają za rewizje.
Jestem w ogóle ciekawy jak PR-y sobie radziły z tym wszystkim skoro ICki nie dają rady.


- psim - 03.05.2011

Na początku roku wysłałem mój pomysł do min. Massela, ale chyba się nie przedarł przez masę spamu, albo został odrzucony jako nieciekawy ;-)

Musiałbym mieć większą siłę przebicia, no i przede wszystkim - mieć to z kim skonsultować. Ja jestem totalnym laikiem w kwestii obsługi technicznej taboru.

[ Dodano: 2011-05-03, 09:52 ]
pitagoras23 napisał(a):Jestem w ogóle ciekawy jak PR-y sobie radziły z tym wszystkim skoro ICki nie dają rady.

Myślę że to sprawa przebiegłej ekonomii. Podczas gdy PKP Intercity usiłowało wykazać się jak najlepszą kondycją finansową z powodu planowanego wejścia na giełdę (a więc ukrywało niedobory finansowe w niewyremontowanych wagonach), Przewozy Regionalne dość chytrze skupiały swoje zadłużenie w Grupie PKP, a konkretnie - w PLK. Polityka IC okazała się mieć krótkie nogi, a PR - być rozsądniejsza: poza "zamachem majowym" w ubiegłym roku, nic złego się nie dzieje, a wręcz można spotkać się z takimi głosami ze strony PLK:

Cytat:Nasze działania i nazbyt gwałtowne windykowanie zobowiązań nie może doprowadzić do jakiejkolwiek formy zablokowania działalności Przewozów Regionalnych, bo to nie służy ani nam jako zarządcy infrastruktury, ani społeczeństwu