Forum Kolejowe - dla fanów i miłośników kolei
Przejazdy i ruch kolejowy: pomysły wysokiego ryzyka - Wersja do druku

+- Forum Kolejowe - dla fanów i miłośników kolei (https://www.forumkolejowe.pl)
+-- Dział: TECHNICZNA STRONA KOLEI (https://www.forumkolejowe.pl/forum-95.html)
+--- Dział: INFRASTRUKTURA I RUCH KOLEJOWY (https://www.forumkolejowe.pl/forum-66.html)
+---- Dział: STEROWANIE RUCHEM KOLEJOWYM (https://www.forumkolejowe.pl/forum-67.html)
+---- Wątek: Przejazdy i ruch kolejowy: pomysły wysokiego ryzyka (/thread-1817.html)

Strony: 1 2


Przejazdy i ruch kolejowy: pomysły wysokiego ryzyka - psim - 27.02.2012

Fragment listu czytelnika:
Cytat:Starsza, poruszająca się o kulach kobieta, stała na 20-stopniowym mrozie pod zamkniętym szlabanem na Otolińskiej. Zanim przetoczyły się pociągi, upłynęło kilkanaście minut, a ona stała, trzymała się szlabanu i trzęsła się z zimna - na początku lutego na zachowanie kolejarzy poskarżył się czytelnik.
Fragment odpowiedzi PLK:

Cytat:Niestety nie ma takiej możliwości, aby wstrzymywać ruch pociągów w godzinach szczytu (jak proponuje osoba składająca zażalenie) tylko dlatego, żeby kierowcy mogli przejechać przez przejazd. Jeśli chodzi o pieszych użytkowników dróg informujemy, że jest dla nich zbudowana kładka nad torami w celu bezpiecznego i bezkolizyjnego przekraczania przejazdu, więc zachęcamy z jej korzystania.

Komentarz: samochodziarze, jak zwykle, żądają i próbują uzasadnić swoje własne uprzywilejowanie biedną, schorowaną babcią (którą oczywiście każdy z nich wiezie właśnie do szpitala, albo marznie ta biedna starowinka na wietrze). Żal.

Z drugiej strony, PLK niezbyt fortunnie odsyła osobę poruszającą się o kulach na kładkę...

Zabrakło mi informacji, jak często zdarza się sytuacja, gdy przejazd pozostaje zamknięty przez kilkanaście minut. Natomiast podejście dziennikarza wydaje mi się rzetelne, i za to plus. Życzyłbym sobie takiego starannego naświetlania problemów również w mojej regionalnej gazecie.

http://plock.gazeta.pl/plock/1,35710,11 ... encji.html


Re: Przejazdy i ruch kolejowy: pomysły wysokiego ryzyka - rustsaltz - 27.02.2012

psim napisał(a):Z drugiej strony, PLK niezbyt fortunnie odsyła osobę poruszającą się o kulach na kładkę...
No a gdzie może odesłać? Można by zbudować most, ale to nie jest w gestii PLK.
Choć w katowickiej dzielnicy Zawodzie jest kładka, a mimo to piesi skaczą tuż przed pociągiem (potrącenia są na porządku dziennym), bo przecież nie chce się wchodzić, potem schodzić trzeba...

Cytat:Natomiast podejście dziennikarza wydaje mi się rzetelne
Poza "towarami niebezpiecznymi wysokiego ryzyka" Tongue

W mojej wiosce też jest problem z zamykaniem przejazdu na kilkanaście minut, ale to problem z prędkościami i uzależnieniami jest problem a nie z natężeniem ruchu. Natomiast dyżurni ruchu z sąsiedniej stacji skarżą się, że mają problem z zamknięciem przejazdu z powodu kierowców. Skutkuje to tym, że wolą zamknąć przejazd "zawczasu".


- *ARTUR* - 05.03.2012

psim, Nie wiem czemu ale w tym kraju jest jakiś dziwny kult samochodu i super kierowcy, na torowiska prawie nic a na drogi prawie wszystko. Zechciej zdać na prawo jazdy to wszędzie możesz a potem nikt tego nawet nie sprawdza i są wypadki, bo kierowca nie potrafił się zachować (to co go uczyli). Spróbuj zdać na maszynistę to nie dość że pytań, praktyk i badań masz znacznie więcej to o chętnych na kurs prawie nie ma a potem wprowadzają ci jakieś dodatkowe egzaminy w postaci licencji i kto niby ma za to płacić?
Wracając do tematu to obecnej zimy nie raz stałem na przejeździe przed zamkniętym szlabanem nie raz po 20 min i nie robiłem tego afery a jeżdżę po mieście motorkiem więc chyba bardziej jestem narażony na mróz niż ci super kierowcy w swoich ogrzewanych twierdzach na gumach.
Co do budowania mostów to mnie uczyli że Most stawia się nad przeszkodą naturalną a tory chyba nie zaliczamy do tej kategorii ;-)


- psim - 06.03.2012

*ARTUR* napisał(a):Spróbuj zdać na maszynistę to nie dość że pytań, praktyk i badań masz znacznie więcej to o chętnych na kurs prawie nie ma a potem wprowadzają ci jakieś dodatkowe egzaminy w postaci licencji i kto niby ma za to płacić?

I bardzo dobrze, maszynista to znacznie większa odpowiedzialność niż kierowca TIRa czy autokaru (wykluczam tu przypadki skrajne, jak TIR z cegłami na przejeździe w Mostkach). I tak ma być - niech kolej zostanie pewnym i bezpiecznym środkiem poruszania się. Tylko że za większą odpowiedzialnością powinny stać nie tylko większe wymagania, ale również większe wynagrodzenie. Tego się u nas w ogóle nie czuje.

Przy całej sympatii dla kolei i niechęci do blachosmrodów, uważam że jeśli przejazd zamyka się na 20 minut po to, żeby przejechał jeden pociąg w minucie 2, i następny w minucie 19, to jest to ciężka patologia, prowadząca do wyrobienia złych nawyków (omijanie półzapór, przejeżdżanie w ostatniej chwili pod opuszczanymi zaporami).


- ET40 - 06.03.2012

psim napisał(a):Przy całej sympatii dla kolei i niechęci do blachosmrodów, uważam że jeśli przejazd zamyka się na 20 minut po to, żeby przejechał jeden pociąg w minucie 2, i następny w minucie 19, to jest to ciężka patologia, prowadząca do wyrobienia złych nawyków (omijanie półzapór, przejeżdżanie w ostatniej chwili pod opuszczanymi zaporami).
To też prawda.

rustsaltz napisał(a):Choć w katowickiej dzielnicy Zawodzie jest kładka, a mimo to piesi skaczą tuż przed pociągiem (potrącenia są na porządku dziennym), bo przecież nie chce się wchodzić, potem schodzić trzeba...
W Bydgoszczy też jest kładka zaraz obok przejazdu na ulicy Inwalidów. Myślę, że nie dochodzi tam do zbyt wielu wypadków tylko dlatego, że nie jest to mocno zaludniona okolica.


- mikrobart - 06.03.2012

psim napisał(a):Przy całej sympatii dla kolei i niechęci do blachosmrodów, uważam że jeśli przejazd zamyka się na 20 minut po to, żeby przejechał jeden pociąg w minucie 2, i następny w minucie 19, to jest to ciężka patologia, prowadząca do wyrobienia złych nawyków (omijanie półzapór, przejeżdżanie w ostatniej chwili pod opuszczanymi zaporami).
A bywa tak często. W Rawiczu wielokrotnie dyżurny, pewnie z lenistwa, nie otwierał zapór przez dobre 15 minut, bo "miała jechać TLK". Efektem było to, że wszyscy piesi przechodzili pod zaporami.


- ET40 - 06.03.2012

A teraz sobie wyobraź, że jesteś pasażerem miejskiego autobusu i czekasz w korku tyle właśnie minut.
Na moim osiedlu jest przejazd kolejowy przez który kursuje autobus miejski, dróżniczka (dyżurna?) zazwyczaj zamyka przejazd na tak krótko, jak to możliwe i bezpieczne. A kiedyś jedna z nich była w stanie otworzyć okno i opieprzyć za przechodzenie obok rogatek :-P
Zaznaczam, że przejazd nie znajduje się na żadnej z ważniejszych arterii drogowej miasta. Więc sytuację z listu czytelnika wyborczej tłumaczyłbym albo lenistwem albo bardzo poważnym traktowaniem obowiązków przez odpowiedzialną za przejazd osobę.


- mikrobart - 06.03.2012

ET40 napisał(a):A teraz sobie wyobraź, że jesteś pasażerem miejskiego autobusu i czekasz w korku tyle właśnie minut.
Nie muszę sobie tego wyobrażać, często tak się dzieje.

We Wrocławiu ma to miejsce na przejeździe na ul. Robotniczej, szlakowa linii to pewnie koło 30 km/h, pociągi wleką się niemiłosiernie, czekanie trwa tam zawsze min. 10 minut.


- psim - 06.03.2012

rustsaltz napisał(a):potem schodzić trzeba...

Można zrobić zjeżdżalnię.

Jak byłem mały, chciałem mieć w domu taką rurę jak mają strażacy, żeby szybko docierać na obiad jak mama wołała.

W Google'u taką mają... :-O

[ Dodano: 2012-03-06, 23:21 ]
mikrobart napisał(a):dyżurny, pewnie z lenistwa, nie otwierał zapór przez dobre 15 minut, bo "miała jechać TLK"

I właśnie dlatego takie kurioza powinno się wy%^&...podziękować na zbity zad i zastąpić sterowanie automatyką.


- DamianT - 07.03.2012

Automatyka też nie zawsze się sprawdza.
Kiedyś widziałem filmik, jak Automatycznie zamykający się przejazd zamykał się w momencie kiedy lokomotywa była już na przejeździe...


- Waldi7 - 07.03.2012

Dobry projekt urządzeń i właściwa konserwacja kluczem do sukcesu. Da się (ale niestety, nie wiem czy u nas...)


- rustsaltz - 07.03.2012

DamianT napisał(a):Automatyka też nie zawsze się sprawdza.
Jednak myli się znacznie rzadziej niż człowiek. Niestety z przejazdami są pewne trudności obiektywne, zwłaszcza w okolicach semaforów. W mojej wsi tak jest. Przejazd zamyka się po naciśnięciu przycisku na podanie semafora, rzecz w tym, że procedura trwa 46 sekund (tyle trwa zamykanie przejazdu), a ów semafor jest uzależniony z przejazdem 300 metrów dalej. Pociąg jedzie 30 km/h. Osobowy ma postój w peronach, które są pomiędzy przejazdami. Efekt: przejazd który jest dalej od pociągu jest zamykany wcześniej. Całość kosztowała tak zwane ciężkie pieniądze. Żeby było weselej, za połowę tak zwanych ciężkich pieniędzy można było zbudować przejazd z kamerą zamykany przez dyżurnego ruchu, taki jak jest ok. kilometr od w/w miejsca i też jest uzależniony z semaforem. Ot, kolejowa logika...


- bmwm5thebest - 27.03.2012

Zgadzam się! Automatyka to też zła rzecz. W moich okolicach sygnał włącza się jak pociąg jest ok 100 m od przejazdu! Nawet mniej! Ostatnio jechał towarowy z bazaltem 70 km/h przez przejazd i 15 s po zapaleniu się świateł towarowy już przejeżdżał. Jakby komuś przyszło do głowy żeby nie czekać była by duża szansa wypadku! Towarowy nie wyhamował by. Nawet szynobus by nie dał rady. Np. taki Ursus bez hamulców przetacza sie przez przejazd i nie może zahamować i tu nagle buch towarowy zza zakrętu 60 km/h. Jakby światła świeciły 1 min przed pociągiem to lepiej!


- Obleśny Szczur - 27.03.2012

bmwm5thebest napisał(a):Jakby komu¶ przysz³o do g³owy ¿eby nie czekaæ by³a by du¿a szansa wypadku!
To tylko ¶wiadczy³oby o g³upocie tego kogo¶. Przypominam, ¿e sygnalizator nie zwalnia kierowcy z my¶lenia.


- rustsaltz - 28.03.2012

bmwm5thebest napisał(a):Zgadzam się! Automatyka to też zła rzecz.
Automatyka myli się zdecydowanie rzadziej niż człowiek. Byle nie zrobić maszyny mądrzejszej od człowieka.