Witajcie. Z racji że nie znalazłem wątku o podobnym tytule zakładam ten że. Jesteśmy miłośnikami kolei. Jak zauważacie lub nie,nie jesteśmy ujęci prawnie w przepisach lub rozporządzeniach dot.przepisów kolejowych. Czepiają się nas SOK,Ochrona Dworca (mimo że nie powinna bo działamy na terenie peronów a nie dworca ale trzeba według nich każdego się czepiać o wszystko) oraz pracownicy kolei nielicznie ale wyjątki się zdarzają (w większości bezpodstawnie gdyż pełnią funkcję publiczną tak mi się wydaje przynajmniej jeśli chodzi o "mechów" jak i "kierpoci" . Uważacie że my powinniśmy być uregulowanii prawnie ? Poza tym myślę że mogłoby powstać Ogólnopolskie Stowarzyszenie Miłośników Kolei zrzeszające MK z całego kraju i niezależnie od wieku. Gdyby takie stowarzyszenie powstałoby byłoby lepiej i może nawet byśmy mogli posiadać legitkę MK zatwierdzoną przez odpowiedniego ministra.
Zapraszam do wypowiedzi wszystkich zainteresowanych i ogólnie całą społeczność

To pomysł nierealny i nieracjonalny. W jaki sposób miałoby wyglądać to „ujęcie prawne” i czego miałoby dotyczyć? W jakim dokumencie prawnym, związanym z koleją, takie „ujęcie” miałoby zostać umieszczone?
Nikt nie broni powstawania regionalnych czy ogólnopolskich organizacji, zrzeszających modelarzy i miłośników kolejnictwa, wydawania im swoich legitymacji czy odznak i przecież tak się dzieje..
Domyślam się, że chodzi tutaj między innymi o możliwość poruszania się po terenie kolejowym – poza wyznaczonymi dla pasażerów strefami, czy możliwość wejścia na teren kolejowych posterunków. I od razu wyjaśniam – nie ma żadnych racjonalnych przesłanek, by w formie jakichkolwiek teoretycznych odgórnych uregulowań prawnych dopuścić do sytuacji, że osoba legitymująca się dokumentem „miłośnika” czy „modelarza” kolejowego będzie mogła bez przeszkód poruszać się po terenie kolejowym – poza dostępnym dla pasażerów, czy wchodzić na teren kolejowych posterunków. I bynajmniej nie chodzi tutaj o żadne kolejowe czy państwowe tajemnice, ale chodzi przede wszystkim o bezpieczeństwo – i nie tylko tegoż „miłośnika” czy „modelarza”, ale także bezpieczeństwo ruchu kolejowego jako takiego.
Nic nie stoi także na przeszkodzie, by przy pomocy organizacji zrzeszającej miłośników i modelarzy kolejowych, starać się o zgodę na wejście w teren kolejowy w określonym celu, miejscu i czasie, dla określonej grupy osób, we właściwych organach administracji kolejowej.
Czy wyobrażasz sobie „miłośników” lotnictwa, którzy z legitymacją ogólnopolskiego stowarzyszenia, prawnie usankcjonowanego przez odpowiedni resort, pałętają się po pasach startowych i terenach operacyjnych lotniska?
Z koleją jest dokładnie tak samo.
Baza wiedzy o kolei jako zjawisku i przedsiębiorstwie jest obecnie niezwykle szeroka, są ogólnie dostępne kolejowe przepisy i instrukcje oraz normy branżowe, można także starać się o dostęp do różnego rodzaju materiałów i dokumentów archiwalnych. I właśnie w tym zakresie można by pomyśleć o usprawnieniu i ułatwieniach we wzajemnych kontaktach i współpracy różnych jednostek administracji kolejowej i stowarzyszeń czy klubów, zrzeszających pasjonatów kolejnictwa.
Marne szanse...jedynie mozna coś uregulować z PLKą co do miejsc i ich zabezpieczenia coś jak u Spottersów na lotniskach..Poza tym, nie wierzę,że nie znajdują ludziie fajnych miejsc może i trochę oddalonych od linii torów ale przy dzisiejszej technice dobry zoom wystarczy. Mi osobiście miłośnicy przy torach nie przeszkadzają, dobrze by było jednak by wszyscy pamiętali o odblaskach...a w SOK robia przeważnie niezrealizowani komandosi więc czepiać się będą zawsze bo nic lepszego nie mają do roboty.
Piotr Co do legitymacji. Osoba (MK) przechodziłaby szkolenie które kończyłoby się egzaminem pisemnym ze zdobytej wiedzy na szkoleniu.
Przecież, miłośnicy kolei tworzą jakieś zrzeszenia, spotykają się i wspólnie rozmawiają na tematy o kolei.
Jednak są pewne ograniczenia na terenach kolejowych dla ludzi nie pracujących w kolejnictwie, ale interesujących się koleją i wszystkim co jest z tym związane.
Tutaj jakiś czas temu był założony temat przez jednego z miłośników kolei, który się żalił, że nie mógł fotografować obiektów kolejowych, wagonów, lokomotyw, bo Straż Ochrony Kolei mu tego zabroniła.
Nie ma nic złego w tym, żeby robić sobie zdjęcia, tylko i wyłącznie na własny użytek obiektów kolejowych.
Przecież: dworce, stacje kolejowe, perony, składy pociągów są miejscami publicznymi z których korzystają ludzie, podróżni i to wszystko jest udostępniane dla ludzi.
A to, że niektórzy strażnicy kolei się czepiają normalnych ludzi, prawdziwych miłośników kolei, że oni robią zdjęcia i nikomu tym nie szkodzą, to jest to nieprawidłowe ze strony tych pracowników kolei i należy im się za to uwaga.
Zresztą podobnie i mogą się zachować konduktorzy i maszyniści wobec kogoś, kto klika foty miejsc kolejowych, peronów.
I tutaj widziałbym ochronę prawną miłośników kolei dla możliwości i zgody na fotografowanie wszystkich obiektów kolejowych, bo to jest bezpieczne, a nawet może być pożyteczne w celu robienia albumów o kolejnictwie.
Zresztą można i tak fotografować obiekty kolejowe i tu nikt się o to nie powinien obawiać, kto robi takie fotografię.
(23.05.2017, 11:39)mksiedlce napisał(a): [ -> ] Piotr Co do legitymacji. Osoba (MK) przechodziłaby szkolenie które kończyłoby się egzaminem pisemnym ze zdobytej wiedzy na szkoleniu.
Proszę zatem skonkretyzować następujące kwestie:
1. Kto, gdzie, kiedy i w ramach jakich kompetencji i uprawnień takie szkolenia by prowadził.
2. Kto, gdzie, kiedy i w ramach jakich kompetencji i uprawnień prowadziłby egzaminy kończące szkolenia.
3. Jaki zakres tematyczny miałyby obejmować takie szkolenia, kto ustałaby ich program i harmonogram prowadzenia.
4. Jakie uprawnienia posiadałaby osoba legitymująca się dowodem ukończenia kursu i zdania egzaminu.
5. Jakie byłyby źródła finansowania w prowadzeniu tego typu działalności.
Wszystkie te kwestie musiały by się znaleźć w jakiejś określonej formule prawnej, która winna zostać zapisana – no właśnie, gdzie? W ustawie o kolei?
To jest pomysł całkowicie nierealny. Podam przykład. Są organizowane kursy na dyżurnych ruchu, kończące się egzaminem państwowym. I uzyskanie takiego świadectwa nie oznacza wcale, że osoba go posiadająca może od razu podjąć obowiązki dyżurnego ruchu. Musi w pierwszej kolejności zdać autoryzację na konkretnym posterunku ruchu. I dalej – mając takie państwowe świadectwo isdr i zaliczoną autoryzację na konkretnym posterunku ruchu, nie ma prawa poruszać się po terenie kolejowym (z wyjątkiem miejsc ogólnodostępnych) w innym miejscu, niż to, gdzie jest zatrudniona. To znaczy – że jeśli jest dyżurnym ruchu na stacji Warszawa Centralna, to nie ma prawa chodzić po torach na stacji Gdańsk Główny.
Zatem nie może być tak (prawnie i praktycznie), że tzw. MK po jakimś szkoleniu i egzaminie może chodzić gdziekolwiek, a osoba z kwalifikacjami, zatrudniona na kolei nie może.
Jak sugerowałem – jest przecież możliwe nawiązanie współpracy konkretnego klubu czy stowarzyszenia z administracją kolejową także w konkretnym miejscu dla określenia doraźnego wstępu na teren kolejowy, co jednak nie jest żadną przesłanką do tworzenia tzw. systemowych rozwiązań.